NA ANTENIE: Serwis informacyjny
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Cztery lata wojny w Ukrainie. Wspomnienia i codzienność uchodźców w Polsce

Publikacja: 24.02.2026 g.17:37  Aktualizacja: 24.02.2026 g.20:47 Grzegorz Ługawiak / Bartłomiej Klupś / Magdalena Konieczna
Wielkopolska
Cztery lata temu wybuchła wojna w Ukrainie. Dla wielu była to data, która zmieniła codzienność.
ukraina rocznica - Eliza Hajdenrajch - Radio Poznań
zdjęcie ilustracyjne / Fot. Eliza Hajdenrajch (Radio Poznań)

Spis treści:

    Nie ma powrotu do punktu wyjścia?

    Już uznanie przez Rosjan za niepodległe państwa samozwańczych "republik ludowych" w Doniecku i Ługańsku 21 lutego 2022 roku było dla Ukraińców "punktem bez powrotu" - mówi Radiu Poznań Victoria Popova, artystka z Charkowa mieszkająca i tworząca od kilku lat w Szamotułach.

    Nikt wtedy nie przypuszczał, że w XXI wieku możliwa jest w Europie zbrojna napaść jednego państwa na drugie

    - dodaje ukraińska artystka.

    Do mnie wtedy dzwonili nawet przed początkiem wojny znajomi i mówili "Victoria wyjeżdżaj, bo coś tu będzie". No, my nie wierzyliśmy do ostatniej chwili. Bo to było niemożliwe uwierzyć. Ale ja osobiście lubię historię, czytam i znam, że wojna to taka maszyna, która jak się zapuści, to nie tak łatwo się skończy to

    - mówi Popova.

    - Choć Ukraińcy marzą o końcu wojny, to nie mają złudzeń, że nie ma powrotu do punktu wyjścia - uważa Victoria Popova.

    Do punktu wyjścia na pewno nikt nie wróci, ani ci, którzy wyjechali, ani ci, którzy zostali. To był punkt niepowracalny. Już tak jak było, nigdy nie będzie. Wiadomo, że każdy poleci tak jak ja zobaczyć się chociażby z rodzicami, zobaczyć swoje mieszkanie, jeśli zostanie całe, ale życie naprawdę ludzie sobie poukładali czy tam, czy tu

    - dodaje ukraińska artystka.

    Sama Victoria Popova nie zamierza już wracać na stałe do ojczyzny. W Szamotułach, do których przyjechała z synem, zaczęła wszystko od nowa. Tu tworzy i pracuje w Ośrodku Kultury.

    Wsparcie trwa do dziś

    Dla wielu w tym dniu zmieniła się codzienność – także w małych miejscowościach takich jak Długie Nowe pod Lesznem.

    W rozmowie z Radiem Poznań Paweł Hałupka, prezes Stowarzyszenia Polska Inicjatywa Ratunkowo-Humanitarna, przyznał, że nigdy wcześniej nie przypuszczał, że może zająć się pomocą humanitarną. W dniu wybuchu wojny mieszkaniec niewielkiej wsi pod Lesznem przebywał w Niemczech, a jego żona – Ukrainka – była w Polsce. Gdy rano dotarła do nich informacja o rosyjskiej inwazji, niemal natychmiast zaczęły napływać pierwsze telefony z prośbą o schronienie.

    Powiedziałem żonie, że wszystkich, którzy ją poproszą, damy radę przyjąć. Tak się złożyło, że już wieczorem jechało do nas prawie 30 osób. Wszystkich przyjęliśmy do swojego domu

    – wspomina.

    Od początku wojny Paweł Hałupka był w Ukrainie z pomocą około pięćdziesięciu razy i organizował także transporty tirów z darami. Wsparcie – jak podkreśla – trwa do dziś, choć zmienił się charakter pomocy.

    Ten cały hejt w Polsce pomniejszył tę skalę, ale zwiększyła się skala, gdzie pomagają różne instytucje, różne firmy czy banki żywności, które mają ogromne możliwości.

    - mówi Hałupka.

    W środę Stowarzyszenie wysyła kolejny duży „rocznicowy” transport darów. Pomoc nie ogranicza się tylko do transportu żywności czy środków higienicznych. We współpracy z Fundacją Ukraińską Samoobrona w Warszawie organizuje remonty wycofanych z użytku karetek, które trafiają na front. Przygotowywane są minimum dwa ambulanse miesięcznie.

    Pomagają także mieszkańcy Poznania

    Po agresji Rosji przez punkt recepcyjny w Poznaniu przez rok przewinęło się 120 tysięcy Ukraińców. Teraz mogą szukać wsparcia w Centrum Pomocy Migrantom i Uchodźcom Caritas. W tym miejscu zarejestrowało się do tej pory pięć tysięcy osób. 

    - Szykujemy kolejny transport z pomocą - mówi rzeczniczka poznańskiej Caritas Maria Książkiewicz.

    Teraz ten mróz nas przypilił i myślę, że to jest taka bardzo smutna forma obchodzenia czwartej rocznicy wojny. W czwartek będziemy wysyłać 77 agregatów do Kijowa do diecezji kijowsko-żytomierskiej. Dostaliśmy też taki przepiękny list dyrektora Caritas Spes w Ukrainie z takim podziękowaniem dla Polaków i dla Caritas Polska. 

    - mówi Książkiewicz.

    Sofija Kulesznyk uciekła przed wojną zaraz po jej wybuchu. W Centrum Pomocy Migrantom i Uchodźcom pracuje od trzech lat. Pomaga swoim rodakom.

    Zostawiłam na Ukrainie wszystko, rodzinę, siostrę, mieszkanie i na początku miałam taką myśl, że ta wojna szybko się skończy i wrócę do swojego kraju. Te cztery lata to już jest długi czas. Wierzymy, że to się kiedyś to skończy

    - dodaje Sofija Kulesznyk.

    Chciałabym, żeby dziś był koniec tej wojny, ale pewnie jeszcze nie będzie. To nie od nas to wszystko zależy. Te cztery lata to już za długo, za długo

    - mówi seniorka z Ukrainy. 

    Dziś trudno dokładnie policzyć, jak dużą pomoc okazali Poznaniacy Ukraińcom. Po wybuchu wojny przyjmowali uchodźców do swoich domów, przekazywali dary, wpłacali datki.  Teraz z Centrum Pomocy Migrantom i Uchodźcom Caritas rocznie korzysta około dwóch tysięcy osób. Mogą liczyć na wsparcie prawnika, psychologa, doradcy zawodowego i pomoc w nauce języka polskiego. Starsi uchodźcy mogą uczestniczyć w zajęciach w klubie seniora.

    Jak uchodźcy z Ukrainy odnaleźli się w Gnieźnie?

    Tu pracują i wychowują swoje dzieci. Po czterech latach od wybuchu wojny w archidiecezji gnieźnieńskiej z pomocy Caritas nadal korzysta prawie 1300 uchodźców. Najwięcej z nich mieszka w Gnieźnie.

    "W Gnieźnie najwięcej uchodźców jest pod opieką Centrum Pomocy Migrantom i Uchodźcom Caritas" - mówi pracująca tam Ludmiła Komaranec.

    Cały czas pojawiają sie nowe osoby, które jadą gdzieś dalej np. do Niemiec. Niektórzy wracają na Ukrainę, ale zima jest tam ciężka, prąd jest tylko 6 godzin na dobę i trudno tam np. z małymi dziećmi, więc wracają do Polski

    - mówi Komaranec.

    Mali Ukraińcy chodzą do gnieźnieńskich szkół, np. w szkole podstawowej nr 5 jest ich 24 i jak mówi dyrektorka Hanna Kowalska: radzą sobie świetnie, zwłaszcza najmłodsi.

    W Gnieźnie uchodźcy mają np. swój zespół wokalny, który występuje w Centrum Kultury w Gnieźnie.

    https://www.radiopoznan.fm/n/UXqk46