Zdaniem sędziego Michała Ziemniewskiego w aktach brakuje dokumentów służb specjalnych.
W szczególności objętych decyzją szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w zakresie dokumentacji wytworzonej na temat sprawy Jarosława Ziętary, między innymi, przez dawny Urząd Ochrony Państwa
- mówił sędzia.
Jarosław Ziętara zaginął 1 września 1992 roku na poznańskim Łazarzu. Do dziś nie odnaleziono ciała i nie ukarano sprawców zbrodni. W aktach byłego Urzędu Ochrony Państwa mogą być utajnione informacje na ten temat. Dziennikarz mógł też współpracować ze służbami w zbieraniu informacji na temat afer gospodarczych początku lat 90. Sąd oczekuje również na opinie o nagraniu rozmowy telefonicznej świadków w sprawie Ziętary.
Wcześniejszy proces byłych ochroniarzy Elektromisu zakończył się uniewinnieniem. Prokurator zarzuca im porwanie i pomoc w zabójstwie poznańskiego dziennikarza. Śledztwo prowadzone w Poznaniu ślimaczyło się przez lata. Ruszyło dopiero po przeniesieniu do Krakowa.
W podobnym procesie o podżeganie do zabójstwa sądzony był także były senator i niegdyś najbogatszy Polak Aleksander G. Z braku dostatecznych dowodów został ostatecznie prawomocnie uniewinniony.