Motywem zbrodni miał być niezapłacony dług za narkotyki. Trzej mężczyźni w październiku 2016 roku mieli założyć chłopakowi worek na głowę i wciągnąć go do samochodu. Następnie pojechać nad Wartę w Pyzdrach, brutalnie pobić 17-latka, a kiedy ten przestał się ruszać, jeden z oskarżonych miał stanąć na głowie ofiary. Ciało, którego do tej pory nie odnaleziono, mieli wrzucić do wody.
„W świetle dowodów sąd uznał, że wina oskarżonych nie budzi wątpliwości” - mówi sędzia Sądu Okręgowego w Koninie Karol Skocki.
Ustalono, że z 30 na 31 października 2016 roku oskarżeni, działając wspólnie i w porozumieniu, z zamiarem pozbawienia życia ofiary, poruszając się samochodem Renault Trafic, wbrew woli Fabiana Zydora, wciągnęli go do samochodu, zawieźli go nad rzekę Wartę w Pyzdrach, gdzie go pobili, kopali i oskarżony Radosław stanął mu na głowie powodując śmierć.
Następnie ciało zostało wrzucone do rzeki. Sędzia podkreślił również, że nie był to proces poszlakowy w ścisłym tego słowa znaczeniu.
Nie występował w tej sprawie świadek koronny ani nie było w tej sprawie dowodu z pomówienia. Ustalenia, co do istoty czynu w głównej mierze zostały poczynione na podstawie zeznań naocznego świadka, kobiety, która opisała okoliczności zdarzenia nad Wartą i zachowanie się oskarżonych wobec Fabiana Zydora, skutkujących jego śmiercią. Był to szczególny dowód w sprawie
- dodał sędzia.
Sąd podkreślił, że wina oskarżonych nie budzi wątpliwości. Nie zgadza się z tym adwokat Sławomir Kubat, obrońca jednego z oskarżonych, który powiedział, że wyrok to porażka wymiaru sprawiedliwości.
To jest czarny dzień wymiaru sprawiedliwości. Przyjmujemy wyrok do wiadomości, ale zapowiadamy apelację. Ta sprawa nie dała odpowiedzi na podstawowe pytania - kto popełnił, w jakich okolicznościach i na jakiej podstawie. Oparto się na zeznaniach tylko jednego, bezpośredniego świadka, który miał poważne problemy z uzależnieniem od narkotyków
- stwierdził adwokat.
Mecenas Kubat zeznania głównego świadka ocenił jako mało wiarygodne. „To nie jest sprawiedliwy wyrok” - mówili skazani.
Jesteśmy niewinni. Proszę się przyjrzeć tej sprawie dogłębnie
- mówili.
Prokurator Ireneusz Zięba z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu tłumaczy, że dowodów było więcej. Odniósł się również do kwestii świadka.
Świadek może nie jest idealny, ale trudno, żeby był idealny, skoro on był z tego środowiska. Trudno, żeby w tym momencie, wśród tych ludzi znalazł się jakiś anioł. To była jedna osoba, która w tym środowisku funkcjonowała, więc można do niej mieć różne zastrzeżenia, natomiast to nie był jedyny dowód. Byli świadkowie incognito, były nagrania z rozmów z operacji kontrolowanych, były badania z monitoringu
- zauważył prokurator.
Przez kilka lat nie było wiadome, co stało się z 17-latkiem. Przełom w sprawie nastąpił, gdy do śledczych zgłosiła się kobieta, która przyznała, że widziała jego zabójstwo.
Niedługo potem aresztowano trzech mężczyzn, a pod koniec 2024 roku rozpoczął się ich proces. Mężczyźni byli wielokrotnie karani.