"Nie zrobiłam nic złego" – stwierdziła rejestratorka oskarżona o sfabrykowanie dowodów na działanie "saloniku VIP" w Poznańskim Ośrodku Specjalistycznych Usług Medycznych. Według dyrekcji przychodni dopisała przy nazwiskach kilku związanych z samorządem pacjentów adnotacje "VIP" i przesłała materiały do redakcji Zero.pl, żeby wywołać aferę.
Czytaj: Za atakiem na bazę POSUM-u stoi sympatyk Rozbratu – twierdzą władze Poznania
Małgorzata Rakowska nie chciała wcześniej wypowiadać się publicznie, ale w piątek wystąpiła na konferencji prasowej przed Urzędem Miasta Poznania.
Próbują mnie oczernić, zdyskredytować, więc pokazuję twarz. Ja się ich nie boję. Wiem, że ja w tej sytuacji nie zrobiłam nic złego i każda z osób z zarządu wie co zrobiła, dobrze o tym wiedzą
– mówiła Małgorzata Rakowska.
Rejestratorka przyznała, że na polecenie przełożonych dopisywała razem z innymi pracownicami adnotacje "VIP". Nie wskazała jednak nazwisk kierowników. Według jej relacji bez kolejki w miejskiej przychodni miała zostać przyjęta między innymi córka jednego z wiceprezydentów Poznania.
Małgorzata Rakowska wyjaśniła, że początkowo chciała ujawnić sprawę w mediach, ale później zdecydowała się wystąpić jako sygnalistka do Rzecznika Praw Obywatelskich. Sprawę chce także zgłosić prokuraturze. Dowodami mają być wpisy w systemie informatycznym, których wiarygodność kwestionują władze miasta, a także daty poszczególnych przyjęć.
Rzecznik prasowy POSUM-u zapewnia, że żaden z pacjentów nie był faworyzowany. Przychodnia zgłosiła sprawę organom ścigania.