Wiceprezydent Poznania Magdalena Pietrusik-Adamska przekazała dziś podczas konferencji prasowej, że to osoba związana z anarchistami, którzy wcześniej zaatakowali prezydenta Poznania tortem.
Zmanipulowała, niezgodnie z prawem, niezgodnie z procedurami, zapisy osób, które są zatrudnione lub współpracują z miastem. Dokonała dopisów przy niektórych nazwiskach, dopiski brzmiały: VIP
- mówi Pietrusik-Adamska.
Dowody na rzekome faworyzowanie poszczególnych pacjentów zostały przesłane do portalu Zero.pl, a następnie medium wysłało pytania do POSUM i urzędu miasta. "Dyrekcja przychodni odebrała odpowiedzialnemu za zmiany pracownikowi dostęp do systemu" - przekazał rzecznik prasowy POSUM-u Hubert Jeżewski.
Bezpieczeństwo naszych pacjentów jest kluczowe. Te działania były dla nas kluczowe, żeby zabezpieczyć ten materiał i odsunąć tę osobę od systemu. Oprócz tego została wypowiedziana ta umowa w trybie natychmiastowym
- wyjaśnia Jeżewski.
Sprawca pracował w ośrodku blisko rok. Według dyrekcji POSUM-u, powinien odpowiedzieć także za nielegalne przekazanie danych osobowych pacjentów i złamanie tajemnicy lekarskiej. Chodzi o informacje widoczne na materiałach przesłanych redakcji Zero.pl. Rzecznik prasowy ośrodka Hubert Jeżewski podkreśla, że wszyscy w poznańskiej przychodni są traktowani równo.
Sprawą zajmie się prokuratura. POSUM co roku przyjmuje nawet 200 tysięcy pacjentów.
Oskarżona recepcjonistka twierdzi, że nie sfałszowała danych o "saloniku VIP" w Poznańskim Ośrodku Specjalistycznych Usług Medycznych. Oświadczenie w sprawie po konferencji władz miasta opublikował związek zawodowy OPZZ Inicjatywa Pracownicza.
Recepcjonistka z POSUM-u twierdzi, że w miejskiej przychodni w stolicy Wielkopolski naprawdę istniał "salonik VIP". Według niej, wśród przyjmowanych poza kolejką byli członkowie rad nadzorczych Poznańskich Inwestycji Miejskich, Term Maltańskich oraz Aquanetu oraz rodziny jednego z wiceprezydentów Poznania.
Kobieta przyznała jednocześnie, że jedyny dowód jaki posiada, to zrzuty ekranu z systemu informatycznego przychodni, które przesłała do wglądu redakcji portalu Zero.pl. Według władz Poznania, dane zostały sfałszowane, a cała akcja ma zaszkodzić wizerunkowi przychodni i poznańskiego samorządu.
Nasza rozmówczyni nie zgodziła się nagranie. Kobieta twierdzi, że dopiski "VIP" na polecenie przełożonych wprowadzały także inne osoby. Recepcjonistka nazywa siebie sygnalistką i zamierza przesłać zebrane dowody do prokuratury.