W dzisiejszą rocznicę wypędzenia Niemców przez Sowietów książkę o tym, jak faktycznie wyglądało "wyzwolenie" Gniezna prezentuje historyk i emerytowany kierownik archiwum państwowego w Gnieźnie Marek Szczepaniak.
W raportach milicji i funkcjonariuszy UB są dane, które pokazują, że żołnierze radzieccy po wkroczeniu do Gniezna dokonywali kradzieży i rabunków z bronią w ręku. Ich łupem padały najczęściej zegarki i rowery, kradziono też bieliznę i uprząż konną, niestety często też zdarzały się brutalne gwałty, nawet zbiorowe, na Niemkach i Polkach. Takie zdarzenia od kilkunastu do kilkudziesięciu każdego miesiąca
- przypomina historyk.
Autor opracował raporty milicji i UB wysyłane z Gniezna do zwierzchników w Poznaniu od 21 stycznia do końca 1945 roku. Powszechnie wiadomo, że to tylko niewielka część zdarzeń, bo powszechnie było wiadomo, że Sowieci są bezkarni. Jedna część książki poświęcona jest też podpaleniu gnieźnieńskiej katedry przez radzieckie czołgi dwa dni po "wyzwoleniu".
Premiera książki w środę o godz 18.00 w Starym Ratuszu w Gnieźnie.