To był prawdziwy spektakl, sporo dłuższy niż przeciętne koncerty. 28-letnia wokalistka przygotowała trzygodzinne show, wypełnione jej największymi przebojami, a przecież pierwszy album pt. "Królowa dram" wydała raptem 6 lat temu. Szybko zdobyła serca młodych fanek, najczęściej z ostatnich klas szkoły podstawowej, które są zafascynowane artystką wręcz obsesyjnie. Trafia do nich dzięki bajkowej – niemal Disneyowskiej – otoczce, tekstom pisanym w ich języku oraz porywającym melodiom. W opozycji do popularnego wśród chłopców rapu muzyka Sanah jest delikatna i niezwykle przebojowa.
Na Enea Stadionie z wokalistką śpiewały całe rodziny: najczęściej mamy z córkami, ale też dziadkowie i babcie. Sanah wokalnie wypadła znakomicie, grała też na gitarze i na skrzypcach, a nawet unosiła się w powietrzu.
Entuzjaści muzyki Zuzanny Grabowskiej zaczęli ustawiać się w kolejce już kilka godzin wcześniej. Niektórzy czekali od samego rana, choć tłoczno zrobiło się dopiero około 16:00.
Mimo widma oczekiwania w kolejce kilku godzin w pełnym słońcu, najwierniejsi fani byli gotowi do poświęceń by stać jak najbliżej sceny i cieszyć się koncertem z najlepszej perspektywy. Każdy z pytanych fanów wymarzył sobie na ten wieczór piosenkę, którą chciałby usłyszeć. "Są wśród tych wszystkich piosenek utwory dla nas szczególne" – usłyszeliśmy.
Za dwa tygodnie w tym samym miejscu wystąpi najpopularniejszy polski piosenkarz ostatnich lat – Dawid Podsiadło.