Pielęgnacja naturalna od lat cieszy się ogromną popularnością. Często przypisuje się jej większe bezpieczeństwo, skuteczność i „czystość” w porównaniu do kosmetyków konwencjonalnych. Jak jednak podkreślają eksperci, to uproszczenie, które może prowadzić do błędnych decyzji pielęgnacyjnych.
Kosmetyki naturalne - podobnie jak syntetyczne - podlegają tym samym rygorystycznym testom bezpieczeństwa wymaganym przez prawo UE. To oznacza, że producent musi sprawdzić m.in. skład, reakcje skórne i ryzyko podrażnień, zanim produkt trafi na rynek - niezależnie od tego, czy nazwie go „naturalnym”, czy nie.
Naturalność kosmetyku nie gwarantuje ani wyższej skuteczności, ani większego bezpieczeństwa. Zarówno produkty naturalne, jak i konwencjonalne podlegają tym samym restrykcyjnym standardom jakości, czystości i bezpieczeństwa obowiązującym w Unii Europejskiej
- podkreśla kosmetolog Alexandra Kubas.
Jak tłumaczy Aga Zielińska, kosmetolożka i właścicielka kanału Skin Ekspert, jednym z podstawowych mitów jest przekonanie, że pielęgnacja naturalna nie jest pielęgnacją „chemiczną”.
Zdaniem ekspertki, każdy kosmetyk - niezależnie od pochodzenia składników - jest mieszaniną substancji chemicznych. Różnica polega na rodzaju składników, ich stężeniu, formie i funkcji, a nie na ich „naturalności”.
Warto pamiętać, że skóra pełni przede wszystkim funkcję bariery ochronnej. Jak twierdzi kosmetolożka, jej zadaniem jest zatem zapobieganie przenikaniu obcych substancji, drobnoustrojów i toksyn. Dlatego większość kosmetyków - zarówno naturalnych, jak i syntetycznych - działa głównie na warstwę rogową naskórka.
To, że kosmetyki nie przenikają głęboko, nie jest ich wadą. To efekt prawidłowego funkcjonowania skóry, jej bariery ochronnej i mikrobiomu
– podkreśla ekspertka.
Wiele rozczarowań pielęgnacją - zwłaszcza naturalną - może wynikać np. ze zbyt wysokich oczekiwań lub zbyt krótkiego czasu, jaki dajemy kosmetykom na działanie. Naturalne składniki działają zazwyczaj wolniej i łagodniej. Nie są zaprojektowane do szybkiej, intensywnej ingerencji w procesy skórne, co bywa problemem przy konkretnych zaburzeniach skóry.
Według ekspertów Stanford Medicine, produkty naturalne mogą powodować alergie kontaktowe lub podrażnienia, szczególnie u osób, które są na nie wrażliwe. Dermatolodzy ostrzegają, że nawet naturalne kosmetyki nie są automatycznie wolne od efektów ubocznych i należy uważać przy ich stosowaniu.
Olejki eteryczne i ekstrakty roślinne należą do jednych z częstszych czynników drażniących.
Natura też potrafi uczulać i podrażniać, dlatego bezpieczeństwo zależy od dawki, stężenia, formuły i sposobu użycia produktu
- czytamy na profilu „W krainie składów”.
Źle dobrana pielęgnacja naturalna może więc prowadzić do podrażnień, reakcji alergicznych i pogorszenia stanu skóry.
Pielęgnacja naturalna może być wsparciem codziennej rutyny, ale w przypadku problemów takich jak trądzik bywa niewystarczająca.
Nie spotkałam się z osobami, które wyłącznie pielęgnacją naturalną, w długim okresie czasu, uspokoiły skórę i wyeliminowały trądzik - niezależnie od tego, jak ta pielęgnacja była ułożona
– zaznacza kosmetolożka, Aga Zielińska.
W takich sytuacjach zazwyczaj konieczne jest sięgnięcie po składniki silniejsze, często syntetyczne lub biotechnologiczne, o potwierdzonym działaniu terapeutycznym.
Jak tłumaczy ekspertka, w pielęgnacji naturalnej stosuje się wiele składników aktywnych, takich jak np.:
Ich działanie jest jednak stopniowe, a efekty pojawiają się z czasem. Przykładem jest arbutyna czy morwa, wykorzystywane w pielęgnacji przebarwień. Są skuteczne, ale nie eliminują problemu natychmiast.
Ekspertka zwraca uwagę na aspekt, który często jest pomijany w dyskusji o pielęgnacji naturalnej - bazę kosmetyku.
W pielęgnacji naturalnej skupiamy się na składnikach aktywnych, które mogą występować zarówno w kosmetykach naturalnych, jak i syntetycznych. Problemem bywa jednak to, na czym te składniki są osadzone.
W kremach naturalnych bazę stanowią głównie oleje. Ich dobór, proporcje i sposób połączenia mają ogromny wpływ na to, jak skóra będzie funkcjonować
– wyjaśnia Aga Zielińska.
Jeśli spojrzymy na typowe potrzeby skóry Polek, u wielu osób występuje tendencja do przetłuszczania się w strefie T. W takiej sytuacji nadmiar olejów w bazie kosmetyku może prowadzić do:
co w efekcie może doprowadzić do powstania bądź nasilenia zmian trądzikowych. Dlatego - paradoksalnie - pielęgnacja naturalna, mimo swojej „łagodności”, może być zbyt delikatna lub zbyt obciążająca jednocześnie, a przez to mniej skuteczna.
Aga Zielińska tłumaczy, że pielęgnacja naturalna nie spełnia definicji pielęgnacji przeciwstarzeniowej w rozumieniu nowoczesnej kosmetologii. Może:
Nie jest jednak w stanie realnie wpłynąć na procesy biologiczne, które z wiekiem spowalniają w głębszych warstwach skóry i prowadzą do powstawania zmarszczek.
Na te mechanizmy nie jesteśmy w stanie skutecznie oddziaływać wyłącznie pielęgnacją naturalną
– podkreśla ekspertka.
Definicja pielęgnacji, którą proponuje kosmetolożka, wpisuje się w coraz popularniejszy trend „zrównoważonego piękna”.
Możemy połączyć składniki, które będą aktywne dla naszej skóry z pielęgnacją, która nie szkodzi naszej planecie
– podkreśla.
To podejście nie wyklucza ani natury, ani nauki. Zakłada świadomy wybór formuł, które są jednocześnie efektywne, bezpieczne i odpowiedzialne środowiskowo.
Wniosek: natura to wsparcie, nie cudowne rozwiązanie
Pielęgnacja naturalna może być wartościowym elementem codziennej rutyny, ale nie jest uniwersalnym rozwiązaniem dla wszystkich problemów skóry. Kluczem nie jest etykieta „naturalne”, lecz: dobrze zaprojektowana formuła, realne oczekiwania, dopasowanie do potrzeb skóry.
W pielęgnacji - jak tłumaczą eksperci - liczy się równowaga, a nie ideologia.