Na miejsce zadysponowano 25 zastępów straży pożarnej, w tym grupę operacyjną komendanta wojewódzkiego. Pożar nie jest jeszcze opanowany, a działania cały czas trwają.
Jak mówi oficer dyżurny stanowiska kierowania Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Międzychodzie, na razie trudno określić, kiedy sytuacja zostanie opanowana.
Siły i środki są ściągane dosyć duże, na razie nie jesteśmy w stanie powiedzieć, kiedy ten pożar będzie zlokalizowany
- mówi dyżurny.
Na ten moment nie ma też informacji o zagrożeniu dla okolicznych mieszkańców.
Na razie takiego zagrożenia, z tego co wiem, nie ma, jest to monitorowane na miejscu, jeżeli będzie, będziemy ostrzegać mieszkańców
- zapewnia dyżurny.
Dym z pożaru jest widoczny z okolicznych miejscowości.
AKTUALIZACJA PIĄTEK GODZ. 7:00
Trwa dogaszanie zgliszczy hali w firmie produkującej brodziki prysznicowe w Bielsku koło Międzychodu. Nas miejscu są cztery zastępy strażackie. Budynek o powierzchni 3 tys. metrów zapalił się wczoraj około godziny 19.00. W kulminacyjnym momencie pożaru gasiło go 130 strażaków.
Było silne zadymienie, strażacy a za nimi lokalne władze prosiły o zamknięcie okien i unikanie wychodzenia z domu. W pożarze nikt nie ucierpiał.
Na razie trudno mówić o rozmiarach start i przyczynach.
To ogromna tragedia dla Międzychodu i okolicznych miejscowości
- mówi burmistrz tego miasta Krzysztof Sobkowski.
"To rodzinne, lokalne przedsiębiorstwo i jeden z największych pracodawców w regionie" - dodaje Krzysztof Sobkowski.
Polska rodzinna firma, lokalna, międzychodzka, z ogromnymi tradycjami lokalnymi, bardzo porządna i lokalnie działająca firma, natomiast rynki zbytu miała w całej Polsce. Mnóstwo ludzi, ponad 200 osób ta firma zatrudniała więc no dla nas, dla naszej społeczności, to jest na pewno duża tragedia
- dodaje burmistrz.
Jeszcze dziś burmistrz zamierza skontaktować się z właścicielami.