Ostatniego dnia wydarzenia widownia obejrzała przedstawienie „Sztetl” Konińskiego Teatru Tańca opowiadające o społeczności żydowskiej w Koninie. A po nim spektakl „Peregrinus” Teatru KTO obnażający pułapki współczesnego świata. Przez wszystkie dni mieszkańcy i przyjezdni masowo oglądali pokazy uliczne.
- Bardzo fajnie. Dobrze, że się coś dzieje w Koninie.
- My tak co roku chodzimy. Byłam na Zatorzu, wcześniej byliśmy na Chorzniu. Jak tylko mamy czas, to chodzimy na takie imprezy, bo fajnie jest.
- Myślę, że po frekwencji, którą widzimy, naprawdę mieszkańcy miasta i nie tylko zapewne potrzebują takich wydarzeń. Teatr na ulicy, za darmo, to naprawdę przyciąga ludzi. Tym bardziej, że pogoda też sprzyja takim wydarzeniom. Wręcz żądamy organizacji takich wydarzeń w Koninie jak najczęściej
- usłyszeliśmy.
Co roku festiwal przenosi teatr z tradycyjnych scen wprost na osiedlowe place, skwery i miejskie przestrzenie. Każdy mógł znaleźć tu coś dla siebie. Widzowie obejrzeli spektakularne choreografie, refleksyjne widowiska, ale też spektakle taneczne i cyrkowe. Pojawił się też teatr ognia i marionetki.