Już do przerwy gospodarze zdobyli trzy gole. Do siatki trafiali wówczas Yeremy Pino, Chris Richards i z rzutu karnego Jorgen Larssen.
W końcówce spotkania czwartą bramkę dla londyńczyków strzelił Eddie Nketiah. Lechici grali wówczas w dziesiątkę, po drugiej żółtej kartce dla Radosława Murawskiego.
4:0 to wynik, który pokazuje ile błędów popełniliśmy w tym spotkaniu, bo wszystkie bramki przeciwnika padały po naszych błędach. Uważam, że powinniśmy to wyeliminować, bo do nam to dużo na kolejne mecze. Mieliśmy też swoje okazje w ataku, nie wykorzystaliśmy ich, a myślę, że dużo by to dało, a mogliśmy rozpocząć mecz od prowadzenia, bo była taka okazja
– ocenił obrońca Lecha Wojciech Mońka.
Kolejne spotkanie w Lidze Europy poznaniacy rozegrają dopiero w połowie października. Zmierzą się wówczas przy Bułgarskiej z Bayerem Leverkusen.