„Marianki” nowym regionalnym specjałem. To hołd dla poznańskiego cukiernika
Festiwal muzyczny Bittersweet od czwartku ponownie zagości na poznańskiej Cytadeli. Cześć mieszkańców uważa, że tak duże wydarzenie nie powinno odbywać się w parku. W zeszłym roku skarżyli się na hałas i śmieci.
Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak przyznaje, że pierwszej edycji towarzyszyły duże emocje, ale jest przekonany, że po tegorocznej odsłonie wydarzenia sytuacja się uspokoi.
Mam również świadomość, że te elementy związane z hałasem, poszanowaniem ciszy nocnej, z poszanowaniem przyrody, ale też inne elementy, które w zeszłym roku budziły emocje, w tym roku organizator te wszystkie problemy moim zdaniem rozwiązał i w tym roku nie sądzę, żebyśmy mieli takie emocje, jak w zeszłym
- mówił prezydent miasta.
Rzecznik festiwalu Szymon Liedtke zapewnia, że po festiwalu park wróci do tak dobrej kondycji, jak sprzed wydarzenia.
Zdaniem przedstawicieli Inicjatywy Głos Cytadeli wdrożony przez organizatorów system wjazdówek narusza przepisy dotyczące ochrony danych osobowych. Rzecznik imprezy odpowiedział, że wszystko odbywa się w literze prawa. Dodał, że na szerszy komentarz dotyczący skargi Głosu Cytadeli przyjdzie jeszcze czas.
W szczytowym momencie frekwencja festiwalu ma wynieść ponad 40 tys. widzów. Muzycy z Polski i zagranicy wystąpią na kilku scenach. Jak twierdzą organizatorzy to wydarzenie głównie dla ludzi w wieku od 20 do 30 lat, ale niektórzy wykonawcy, tacy jak Robbie Williams mają przyciągnąć także nieco starszych.
Festiwal BitterSweet zaczyna się w czwartek i potrwa do soboty.