Pogląd zaprezentowany przez papieża może się wydawać intuicyjny. Liczby nie kłamią. Rośnie liczba gospodarstw domowych opiekujących się psem lub kotem, a jednocześnie spada liczba par decydujących się na potomstwo. Franciszek był jednym z pierwszych, którzy wyciągnęli z tego jednoznaczny wniosek. Tak jego wypowiedź z audiencji generalnej w styczniu 2022 roku cytował portal BBC.com:
„Dzisiaj… widzimy formę egoizmu. Niektórzy ludzie nie chcą mieć dziecka. […] Czasami mają jedno i to wszystko, ale mają psy i koty, które zajmują miejsce dzieci. To może rozśmieszać ludzi, ale to jest rzeczywistość.”
Z danymi trudno polemizować. Według danych Eurostatu jedynie 25,6 proc. gospodarstw domowych w Polsce posiada dzieci, podczas gdy psa lub kota ma 49 proc. Zjawisko to widoczne jest we wszystkich krajach Europy.
Na tej podstawie łatwo wyciągnąć mylne wnioski. W narrację zaproponowaną przez papieża Franciszka wpisał się transparent wywieszony przez uczestników ostatniego Marszu Niepodległości. Jego treść alarmowała o niskim wskaźniku urodzeń, wykorzystując jako argument hasło:
„Kotki i psiecka nie zastąpią ci dziecka”.
Zdjęcie transparentu w mediach społecznościowych udostępnił wicemarszałek Sejmu i lider Konfederacji Krzysztof Bosak.
Ten sposób myślenia bywa też powielany w poczytnych mediach. W jednym z artykułów opublikowanych w sobotę na portalu Opoka.pl, a powielonym z „Naszego Dziennika”, czytamy:
„Humanizacja zwierząt jest dziś powszechnym zjawiskiem. To nie tylko słynne psieci zajmujące miejsce synów i córek...”
Instynktowne wnioski na pierwszy rzut oka wydają się trafne. A jednak.
Naukowcy z tej części świata sprawdzili, czy rzeczywiście istnieje korelacja między liczbą niemowląt a posiadaniem psa, które Tajwańczycy chętnie wyprowadzają wkładając do dziecięcych wózków. Wyniki tej analizy opisali dziennikarze „National Geographic”.
Badacze wykorzystali rządowe dane podatkowe z milionów gospodarstw domowych, analizując momenty rejestracji zwierząt i narodzin dzieci.
Okazało się, że posiadanie zwierząt - a zwłaszcza psów, nie oznacza rezygnacji z posiadania dzieci. Wręcz przeciwnie: osoby, które rejestrowały psy, w ciągu kolejnych kilku lat znacznie częściej rejestrowały także dziecko. Opieka nad zwierzęciem nie była więc „zamiast”, lecz raczej poprzedzała decyzję o posiadaniu potomstwa.
Oczywiście nie można pominąć kontekstu geograficznego. Wychowani w wschodnioazjatyckiej kulturze mieszkańcy Tajwanu różnią się od Polek i Polaków na wielu płaszczyznach. Funkcjonują w innym systemie ochrony zdrowia i w odmiennych warunkach mieszkaniowych niż obywatele państw Starego Kontynentu.
Z tych i wielu innych powodów trafność przenoszenia wyników badań na europejski grunt jest trudna do oszacowania, ale z pewnością nie zerowa. Problemy demograficzne wydają się bowiem tożsame, a próba odpowiedzi na pytanie o ich genezę jest zdecydowanie mniej jednoznaczna niż sprowadzanie jej do humanizacji zwierząt.