Co dzieje się z Jeziorem Płotki? Naukowcy szukają odpowiedzi
Oskarżony to 62- letni Mirosław G. Pijany mężczyzna miał dwukrotnie strzelić do swojej żony z broni czarnoprochowej. Kobieta została ranna, a pomocy udzielił jej członek rodziny. Po ataku mężczyzna miał rozlać substancję łatwopalną i podpalić zabudowania.
Dramat rozegrał się w październiku ubiegłego roku w Śliwnikach w powiecie ostrowskim.
Ogień objął dom, pomieszczenie gospodarcze oraz zaparkowany w pobliżu samochód. 62-latek został zatrzymany.
Podczas przeszukania posesji policjanci zabezpieczyli dwa pistolety czarnoprochowe oraz trzy wiatrówki. Według prokuratury mężczyzna działał umyślnie z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia swojej żony. Był wówczas nietrzeźwy.
Oddał z rewolweru czarnoprochowego kaliber 44 cala, strzał do pokrzywdzonej, powodując u niej obrażenia ciała
- mówił prokurator Tomasz Łakomy.
Kobieta została trafiła do szpitala. W sądzie 62-letni Mirosław G przepraszał swoją żonę i wyrażał skruchę.
Chciałbym na wstępie wyrazić głębokie ubolewanie, że muszę z rodziną, konkretnie z żoną spotykać się w takich okolicznościach i przeprosić za to co się stało
- wyjaśniał.
Szczegółowo opowiedział co wywołało u niego takie wzburzenie. Mówił, że czuł się niedoceniany i lekceważony. Rodzinny dramat poprzedziła awantura.
Pod wpływem skumulowanych negatywnych przeżyć ostatnich miesięcy i ataków na moją osobę doznałem poczucia osaczenia i zagrożenia zdrowia i życia
- mówił przed sądem.
W trakcie kłotni oddane zostały dwa strzały z rewolweru, które raniły kobietę w rękę i brzuch. Mężczyzna nie przyznał się do stawianego mu zarzutu i przedstawił swoją wersję zdarzeń. Twierdzi, że nie chciał zabić, a jedynie oddać strzał ostrzegawczy.
Oddając strzał wydawało mi się, że strzelam ku górze
- tłumaczył oskrażony, dodająć też, że to było jego pierwsze strzelanie.
Mężczyźnie grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Od chwili zatrzymania przebywa w areszcie.