Rozmowy trwają już wiele miesięcy, a szkoła wciąż istnieje wyłącznie na papierze. Zniecierpliwiony inwestor przyjechał na ostatnią sesję rady miejskiej, gdzie doszło do konfrontacji.
Bartosz Remplewicz przyjechał, żeby zdopingować radę do podjęcia decyzji.
Nie jestem przygotowany mentalnie do tak długich procesów
- stwierdził.
Na to, co usłyszał od burmistrza Piotra Michalaka, też chyba nie był przygotowany.
Mentalnie jestem przyzwyczajony do takiego stylu. Dostał pan konkretną odpowiedź? Nie
- powiedział.
Powtórzona na sesji odmowa zgody na inwestycję w pobliżu centrum sportu inwestora nie zraziła.
Szkoła w Szamotułach będzie, panie burmistrzu
- przyznał.
Słowa Bartosza Remplewicza potwierdził dyrektor Centrum Usług Wspólnych, odpowiedzialnego za prowadzenie szkół, Damian Dubiel.
Ta szkoła już fizycznie istnieje. Ona jest zarejestrowana, czyli de facto – tak jak powiedział pan Bartosz Remplewicz – ona powstanie tak czy inaczej. Jest kwestia lokalizacji. My tylko wskazujemy, że lokalizacja przy centrum sportu jest niewłaściwa
- powiedział.
Bartosz Remplewicz wyjawił, że klęska planu A oznacza wyłącznie to, że wdroży plan B. W praktyce oznacza to, że szkoła powstanie w innym, mniej korzystnym – jego zdaniem także dla dzieci i rodziców – miejscu.
Bartosz Remplewicz nie odpowiedział na prośbę o rozmowę na temat planowanej inwestycji w Szamotułach.