Byli pijani i agresywni. Najbliższy mecz swojej drużyny obejrzą za dwa lata
Pod koniec marca znalazł na szafce urządzenie rejestrujące. Było aktywne. Na razie nie wiadomo, kto stoi za aferą podsłuchową, ale wicestarosta ma nadzieję, że pozostawione na urządzeniu odciski palców pozwolą na ustalenie sprawy.
"Mam nadzieję, że nie zrobił tego nikt z mojego otoczenia politycznego. A jeśli tak, to będę interweniował w najwyższych władzach partii" - zapowiada Paweł Kaleta.
Ja nie chcę mówić o moich podejrzeniach, bo od tego jest policja. Nie chcę w żaden sposób kogoś sugerować. Policja ma nowoczesne środki ku temu. Zostały zabezpieczone nie tylko linie papilarne, ale też tak zwana biologia, czyli jeżeli ktoś dotknął tego urządzenia, to prędzej czy później dowiemy się, kto to był
- dodaje Kaleta.
Na miejscu pracowali funkcjonariusze wydziału dochodzeniowo-śledczego. Sprawę obecnie prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Ostrowie Wielkopolskim.
Wicestarosta dodał, że nawet jeśli nagrania ujrzały światło dzienne, to on nie ma sobie nic do zarzucenia.
Za nielegalne założenie lub używanie podsłuchu grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 2 lat.