Wzrok, piersi, płuca: pełny zakres badań do zrobienia w POSUM-ie [BIAŁA SOBOTA]
Przed sześcioma laty, w sąsiedztwie poznańskiego Fortu VII, gdzie mieści się Muzeum Martyrologii Wielkopolan, stanęła tablica informująca o Poznaniakach i Wielkopolanach, którzy zostali zamordowani przez sowietów w Katyniu w 1940 r. W tym samym miejscu posadzono również 116 dębów pamięci. Liczba drzew nawiązywała do liczby rodzin związanych z Poznaniem i Wielkopolską, które czekały na upamiętnienie swoich bliskich zamordowanych przez NKWD.
Prezes Stowarzyszenia Katyń w Poznaniu Hanna Kuna wskazała, że spośród 116 rodzin katyńskich, do których odnoszą się dęby pamięci, większość jest powiązana z przedwojennym województwem poznańskim. Około 20 drzew to dęby rodzin, które po II wojnie światowej osiadły w Poznaniu.
Obecnie mamy kontakt z około 40 osobami – przedstawicielami tych rodzin. Dlatego chcielibyśmy poszukać krewnych wszystkich 116 oficerów upamiętnionych przy Forcie VII
– powiedziała Hanna Kuna.
Prezes stowarzyszenia zaznaczyła, że ze względu na duże koszty i pandemię COVID-19, w 2020 r. przy dębach pamięci ustawiono jedynie ogólną tablicę informacyjną.
W tym roku, 18 września, każdy dąb dostanie swoją indywidualną tabliczkę, czyli zostanie przypisany do konkretnego oficera. Na tabliczce znajdzie się stopień wojskowy po awansie 2007 r., imię i nazwisko, data urodzenia i miejsce, w którym został zamordowany oraz – co jest niezwykle ważne – kod QR, który będzie prowadził do indywidualnej strony www poświęconej konkretnej, upamiętnionej osobie
– zaznaczyła prezes stowarzyszenia Katyń.
Kod QR pomoże w otwarciu strony katyn1940.com, na której znajduje się biograficzny spis ponad 2 tys. ofiar zbrodni katyńskiej pochodzących lub związanych z dawnym województwem poznańskim.
To są ludzie, którzy naprawdę mają na swoim koncie mnóstwo dokonań. Ich życiorysy bardzo często pokazują, w jaki sposób nie tylko rozwijali swoją drogę zawodową, ale również, w jaki sposób po prostu przyczynili się do tego, że Polska odzyskała niepodległość, rozwijała się. Było wśród ich wielu powstańców wielkopolskich
– dodała Hanna Kuna.
W tym kontekście wspomniała o podporuczniku Janie Zbijewskim, który urodził się w Odessie w 1899 r.
W czasie pierwszej wojny światowej przeszedł przez front wschodni, przyjechał do Wielkopolski, gdzie walczył w powstaniu. W 1929 r. skończył architekturę na Politechnice Warszawskiej i został pracownikiem miejskiej pracowni urbanistycznej w Poznaniu. Jest autorem wielu rozwiązań na terenie miasta. Niestety wiemy jedynie, że miał żonę i syna i nie mamy żadnego kontaktu z jego krewnymi
– stwierdziła Hanna Kuna.
Prezes stowarzyszenia wyjaśniła, że najtrudniej dotrzeć do rodzin tych zamordowanych wojskowych, którzy byli żołnierzami rezerwy, a jednocześnie – bezdzietnymi kawalerami.
Np. porucznik Adam Hedinger, urodzony w 1917 r., zginął w wieku 23 lat i był kawalerem. Dzisiaj nie pozostał po nim nikt najbliższy. Dlatego staramy się poszukać dalszych krewnych, którzy chcieliby współpracować ze stowarzyszeniem i np. przekazać jakieś archiwalne, pamiątkowe materiały dotyczące życia zamordowanego, fotografie, ale również np. korespondencję z czasów, gdy oficerowie byli więźniami sowieckich obozów
– podkreśliła Hanna Kuna.
Dodała przy tym, że jeden z dębów jest poświęcony Karolowi Ruszczyńskiemu, urodzonemu w 1882 r. w Łabiszynie na Kujawach. W takim przypadku poszukiwana jest rodzina w piątym albo szóstym pokoleniu.
Pytana o to, jak obecnie wyglądają poszukiwania krewnych ofiar wskazała, że członkowie rodzin katyńskich "odszukują wszelkie możliwe kontakty, jakie posiadają". Przyznała przy tym, że wielu działaczy to już starsze osoby, które z racji wieku mają ograniczone możliwości. Podkreśliła, że bardzo ważne jest przypomnienie o Katyniu i zachęcenie, szczególnie młodszego pokolenia do zainteresowania się historią własnej rodziny.