Orlik pod znakiem zapytania. Radni mówią o "partyzantce" na budowie
Śmigłowiec zahaczył o przewody linii energetycznej średniego napięcia i je zerwał. Sprawa wyszła na jaw dopiero niedawno. Jak wynika z uchwały Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, pilot nie posiadał uprawnień wymaganych do pilotowania maszyny tego typu. I to właśnie komisja skierowała do prokuratury zawiadomienie. Jak mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. Maciej Meler 37- latek usłyszał zarzuty naruszeń uregulowań prawa lotniczego.
Ustalono, że w czasie organizacji festynu mężczyzna miał organizować odpłatne loty helikopterem Robinson R44 Raven II posiadającym oznaczenia rejestracyjne Republiki Włoskiej, gdzie w czasie jednego z lotów miało dojść do incydentu lotniczego związanego z zerwaniem linii średniego napięcia
- mówi Meler.
W chwili zdarzenia na pokładzie znajdowały się cztery osoby – pilot oraz troje pasażerów, w tym dziecko. Po incydencie pilot bezpiecznie wylądował. Prokuratura postawiła 37- letniemu mężczyźnie zarzut naruszenia prawa lotniczego dotyczącego wykonywania lotu przy użyciu statku powietrznego nie posiadającego wymaganej zdatności do lotów i nie mając ważnej licencji lub świadectwa kwalifikacji.
Prokuratura czeka na dalsze opinie biegłych w tej sprawie.