Plaża Wolności bije rekord. Zawodnicy zagrają na sześciu boiskach
Powodem kontrowersji są odkryte podczas robót ziemnych pozostałości organiczne i korzenie zalegające w gruncie, których usunięcie może znacząco zwiększyć koszty przedsięwzięcia.
Sprawę nagłośnili radni Piotr Burda i Tomasz Szulc, którzy jak twierdzą, sygnalizowali problem władzom gminy już na etapie planowania inwestycji, ale został on zlekceważony. Zdaniem radnego Szulca, podczas prowadzonych prac konieczna okazała się wymiana dużej ilości gruntu, co nie było przewidziane w projekcie i może wygenerować wysokie dodatkowe koszty.
W tej chwili to jest taka jest partyzantka i my tę partyzantkę chcemy powstrzymać. Wykonawca szybko robi, bo terminy gonią, a na końcu dostaniemy fakturę, którą będziemy musieli zapłacić jako podatnicy. A tego chcemy uniknąć
– podkreśla Szulc.
Radni domagają się wstrzymania budowy, wyjaśnień od strony włodarzy i ustalenia co dalej z inwestycją. Sprawa została zgłoszona m.in. do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego oraz Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
O komentarz poprosiliśmy burmistrza Rydzyny Kornela Malcherka. W przesłanym oświadczeniu potwierdził, że podczas robót odkryto pozostałości organiczne w gruncie, których usunięcie będzie wiązało się z dodatkowymi kosztami.
Jak zaznaczył, podczas projektowania wykonano odwierty do głębokości dwóch metrów i bez specjalistycznych badań geologicznych nie było możliwości wykrycia zalegających głębiej pozostałości. Burmistrz przypomniał również, że po wcześniejszych sygnałach od radnych gmina zwróciła się do KOWR, a także dzierżawcy gruntu, jednak obie strony zaprzeczyły, by miały wiedzę o składowaniu odpadów. Zapowiedział jednocześnie, że samorząd będzie dochodził odszkodowania od osób lub podmiotów odpowiedzialnych za ich nielegalne zakopanie.