Ponad 200 wydarzeń przygotowało ponad 80 instytucji w Poznaniu. Pierwsze spotkania rozpoczęły się o 16.00, a te najpóźniejsze trwały nawet do drugiej w nocy.
Wyjątkową frekwencją cieszyły się także te muzea, które na mapie Poznania są od niedawna, tak jak Muzeum Gier i Komputerów przy ul. Półwiejskiej, które w swoich zbiorach przechowuje ponad pięćdziesięcioletnią historię gier wideo.
"Te sprzęty sprzed lat na tle tych nowych mogą wydawać się zupełnie nieatrakcyjne" - powiedział Radiu Poznań kustosz Muzeum Gier i Komputerów w Poznaniu, Jędrzej Hajmrat.
Nie są praktyczne, bywają odstraszające i archaiczne. Nie dostarczają tyle emocji, co kiedyś, na pewno nie w tym przesycie, który mamy teraz
- przyznaje kustosz.
Dla zwiedzających była to jednak świetna podróż w świat wspomnień i początków ze światem gier.
- Pamiętam, jak mój ojciec przyniósł do domu Commodore 64, nie mam pojęcia, skąd to miał. To już wtedy był przestarzały sprzęt, ale z braku innych opcji bawiłem się świetnie.
- Absolutnie jest to dla mnie podróż do dzieciństwa, kiedy komuś jakimś cudem udało się załatwić czy to Atari, czy Pegasusa czy pierwsze PlayStation
- mówili odwiedzający.
Muzeum Gier i Komputerów można zwiedzać przez 7 dni w tygodniu w godzinach od 10.00 do 20.00.
Tańce, koncerty i lekcje historii. Do północy trwała w Koninie Noc Muzeów. Odwiedzający zwiedzali bezpłatnie wystawy stałe i czasowe Muzeum Okręgowego w Koninie. Przygotowano również szereg atrakcji specjalnych. Koncerty zagrali uczniowie szkoły muzycznej. Odbyły się także warsztaty etnograficzne, wikliniarskie i plastyczne. Nie zabrakło też lekcji o polskich strojach i tańcach regionalnych.
- Ta lekcja muzealna z tańcami rewelacyjna. Jak tak się patrzy na te tańce, obowiązują figury, to tak jak w tańcach dworskich. Obojętnie, która warstwa społeczna, każda miała swoje konwencje. To coś cudownego.
- Tak na spokojnie. Chodzenie. Zwiedzanie.
- Podobało mi się malowanie i granie w różne gry.
- Wszystko jest znakomite. Nic nas nie trzyma w domu. Możemy się tu z ludźmi swoimi spotkać. Dlatego zawsze przychodzimy na Noc Muzeów.
- My tu w ogóle często przychodzimy. Bardzo mi się tu podoba
- przyznali odwiedzający.
Z kolei przy Zamku odbyły się pokazy rekonstruktorskie poświęcone postaci biskupa Andrzeja Łaskarza, który ufundował 600 lat temu Zamek i kościół w Gosławicach. Był doktorem Uniwersytetu w Padwie, a także współtwórcą polskiej polityki zagranicznej za panowania Władysława Jagiełły. Ten rok w Koninie został ustanowiony Rokiem Biskupa Andrzeja Łaskarza w związku z przypadającą sześćsetną rocznicą jego śmierci.
Przedwojenne polskie motocykle, starodruki i pierwsze polskie syntezatory można było zobaczyć w sobotę podczas Nocy Muzeów w Gnieźnie. Swoje oferty przygotowało aż 16 instytucji kultury.
W starym Ratuszu pierwsze polskie syntezatory prezentował naszemu reporterowi ich właściciel Dawid Jung.
Najstarsze polskie syntezatory np. z 1969 roku Transiston AB 1 miał w sobie patenty słynnej amerykańskiej firmy Gibson. Efekt modulujący dźwięku. To była czołówka syntezatorów światowych. Bydgoska fabryka akordeonów producent syntezatora miała patenty amerykańskie. One mogą cieszyć nowością polskiego dźwięku syntezowanego
- opowiadał Jung.
Oprócz dźwięków syntezatorów na wystawie w Starym Ratuszu można było zobaczyć wewnętrzną budowę polskich instrumentów.
Straszna wystawa w Rogoźnie. Z okazji Nocy Muzeów muzeum Regionalne im. Wojciechy Dutkiewicz pokazało średniowieczne narzędzia tortur. Goście poznali niezliczone metody zadawania cierpienia bliźnim dzięki rycinom i eksponatom.
Przy replice średniowiecznych dybów nasz reporter zapytał wieloletnią nauczycielkę języka polskiego Ewę Mroczyk o to, czy urządzenie to przyjęłoby się w placówkach wychowawczych współcześnie.
Ojej, ale byłoby dopiero. Uczniów się torturuje! Mnie zawsze przeraża, jaki człowiek jest okrutny, jakie wymyślne te narzędzia tortur
- dodała nauczycielka.
Oprócz średniowiecznych narzędzi tortur, gdzie część eksponatów jest wypożyczone z Muzeum Ziemi Lubuskiej, muzeum dawnych tortur, część to repliki zrobione na poczet tej wystawy przez Muzeum Regionalne w Rogoźnie. Taką, podobną wystawę mieliśmy ponad 10 lat temu, była znacznie skromniejsza niż w chwili obecnej, w zeszłym roku szczerze powiedziawszy wpadłam troszeczkę na ten pomysł, żeby powtórzyć tę wystawę i w tym roku udało się zrobić powiedzmy z taką większą pompą
- wyjaśniła kierownik Muzeum Regionalnego w Rogoźnie Andżelika Pilarska.
Rogozińska wystawa średniowiecznych narzędzi tortur czynna będzie do połowy lipca.