Ważne jest aby do kościółka przyjść piechotą. To nawiązanie do biblijnej opowieści.
Tu jest taka tradycja i tak tę tradycję pielęgnujemy. My przyszliśmy tu na pieszo
- powiedziała jedna z Kaliszanek.
Piękna tradycja, nie wiem od kiedy jest kultywowana, ale kiedyś tu były tłumy wiernych na Emaus. Teraz jest mniej, ale zawsze jest pięknie. Oczywiście wszystko przez to, ze pojawił się obraz namalowany przez jakąś siostrę obrazujący uczniów idących do Emaus
- dodał proboszcz parafii pw. św. Gotarda ks. prałat Andrzej Latoń.
Przy kościółku można było zobaczyć stragany z zabawkami, świecidełkami i tradycyjne wiatraczki, bańki mydlane, piłeczki na gumce.
Zwyczaj pielgrzymowania do kościoła na Zawodziu, najprawdopodobniej przywędrował do Kalisza z Krakowa, gdzie odbywa się największy i najbardziej znany odpust Emaus. Niewykluczone, że księżna kaliska, błogosławiona Jolanta, która spędziła na krakowskim dworze całe dzieciństwo i młodość, ten zwyczaj przywiozła z Wawelu do Kalisza.