NA ANTENIE: PIERWSZA PLANETA OD SŁOŃCA
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Nie krzyczą i nie machają rękami. Ratownik obala groźny mit

Publikacja: 07.08.2026 g.18:19  Aktualizacja: 08.08.2026 g.07:30 Adam Michalkiewicz
Wielkopolska
Od kwietnia w Wielkopolsce utonęło już 11 osób, a ostatnie dni przyniosły wyjątkowo tragiczną serię wypadków. Do utonięć doszło w Śremie, Swadzimiu, Niedźwiadach Małych w powiecie konińskim oraz Wągrowcu, gdzie utonęło dwóch 13-latków.

Spis treści:

    CZYTAJ TEŻ: Tragedia nad jeziorem w Wągrowcu. Prokuratura bada okoliczności śmierci dwóch nastolatków

    W studiu Radia Poznań ratownik Bartłomiej Banachowicz z fundacji re.akcja podkreślił, że statystyki są jednoznaczne - na strzeżonych kąpieliskach do takich tragedii dochodzi niezwykle rzadko. 

    Toniemy w miejscach, które dobrze znamy. Toniemy w miejscu naszego zamieszkania - nie nad morzem, a gdzieś w okolicznym stawie, gdzieś nad jeziorem, na które jeździmy od 20 lat. To są te miejsca, gdzie nie zachowujemy ostrożności, gdzie wyłącza nam się świadomość zagrożenia

    - tłumaczył Banachowicz.

    Ratownik podkreślił, że w rzeczywistości tonięcie wygląda inaczej niż na filmach czy w serialach.

    Nie ma wołania „ratunku”, ponieważ gdyby ta osoba wołała „ratunku”, to mogłaby nabierać normalnie powietrza, a właśnie o to powietrze walczy

    - mówił Bartłomiej Banachowicz, który dodał, że ludzie toną w ciszy. 

    Ratownik zachęcał, aby do wody nie wchodzić zbyt szybko. Jego zdaniem problemem wśród części osób wypoczywających nad jeziorami wciąż jest też alkohol.

    https://www.radiopoznan.fm/n/YIPznu
    KOMENTARZE 0