Ostatnie takie święto? Zagłębie Konińskie na progu końca epoki węgla
Mistrz Polski w wyścigach motocyklowych z 1948 roku z okazji setnych urodzin spotkał się z emerytowanymi zawodnikami Motoklubu Unia Poznań. Wieloletni prezes klubu Wiktor Firlik wspomina, że Wacław Milewski sam przygotowywał swoją maszynę.
Ja sobie nie przypominam, żeby kiedyś panu Wackowi nawalił motocykl, zawsze był pierwszy na mecie i motocykl cały czas chodził.
W latach 50. poznański mechanik zrezygnował z wyścigów i skupił się na warsztacie. Jego córka Marietta długowieczność ojca tłumaczy między innymi pasją do pracy i ciekawością świata.
To co ja widzę, że ojciec ma pasję do życia, że on się nigdy nie znudził, że on ciągle szuka czegoś jeszcze nowego, interesuje się światem, interesuje się kosmosem.
Wacław Milewski jest aktywny zawodowo od 14 roku życia. Dziś podkreśla, że praca była dla niego najważniejsza i przynosiła satysfakcję, chociaż niepotrzebnie rezygnował przez nią z przyjemności.
Żałuję, że za dużo pracowałem. Trzeba było mniej pracować. Komu to potrzebne było?
Pan Wacław przyznaje, że chciałby kupić motocykl, ale słaby wzrok nie pozwala mu prowadzić. Mechanik ma prawo jazdy z 1946 roku. Warsztat przy Starołęce odwiedza coraz mniej klientów. Stulatek nie chce zamykać zakładu i planuje otwarcie w jego miejscu muzeum.