Z ustaleń policjantów wynika, że agresor najpierw zaczepił kobietę słownie, a potem wyciągnął maczetę o długości ostrza blisko 40 centymetrów i zadał kilkanaście ciosów.
"Część uderzeń dotarła do celu" - mówi młodszy aspirant Karol Płóciniczak oficer prasowy komendy powiatowej policji w Grodzisku Wielkopolskim.
Otrzymała kilka uderzeń, z czego dwa uderzenia tą maczetą okazały się trafione, miała rozcięcie 15 cm na plecach w okolicach łopatki oraz rozcięcie na dłoni, około 10 cm
- relacjonuje Płóciniczak.
Ranna kobieta uciekła w stronę komisariatu policji. Sprawca ruszył za nią, próbując nakłonić ją do nieinformowania o zdarzeniu. Ostatecznie dotarli przed budynek komendy, gdzie mężczyzna na wezwanie funkcjonariuszy odrzucił trzymaną w ręku maczetę i został obezwładniony.
Poszkodowana trafiła do szpitala. Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Po udzieleniu pomocy medycznej wróciła do domu.
21-latek został zatrzymany. "Ofiarę i agresora nic nie łączyło" - mówi policjant.
Na tę chwilę trwają ustalenia, co było powodem jego zachowania. On tłumaczy się nieracjonalnie
- mówi Płóciniczak.
Badanie wykazało, że w chwili zdarzenia napastnik miał ponad promil alkoholu we krwi. Zabezpieczono również krew do dalszych badań pod kątem obecności środków odurzających. Funkcjonariusze zabezpieczyli monitoring miejski, odzież ze śladami krwi oraz inne dowody.