Od tygodni w radzie trwa dyskusja na temat utrwalania i udostępniania pracy radnych podczas posiedzeń komisji. Po tym, jak rada odrzuciła dwie petycje mieszkańców w tej sprawie, opozycyjny radny wspólnie z jednym z mieszkańców kupił kamerę i transmituje obrady w mediach społecznościowych.
Nie wszystkim radnym się to podoba. Jednemu z nich do tego stopnia, że postanowił podjąć nietypowe działania.
Henryk Janus przyznaje, że był jednym z radnych, którzy w głosowaniu poparli petycję o transmitowanie obrad, ale forma, w jakiej odbywa się to teraz, mu nie odpowiada.
Głosowałem za tym, ale uważam, że nagrywanie obrazu wszystkich uczestników to przesada
- podkreślił.
Jak argumentuje, podczas sesji rady transmitowanych przez urząd kamera skupia się wyłącznie na radnych aktualnie zabierających głos.
Jesteśmy pokazywani wszyscy – czy ktoś siedzi podparty, czy coś robi, czy ziewa
- dodał Henryk Janus.
Dlatego radny postanowił działać zgodnie z zasadą „miecza i tarczy”.
W związku z tym kupiłem coś takiego. Nikt nie będzie mi zaglądał przez kamerę w to, co piszę ani co oglądam w internecie
- tłumaczył.
Radni komisji są w tej sprawie podzieleni – jednym kamera przeszkadza, innym nie. Przewodniczący zwraca uwagę, że z racji zajmowania centralnego miejsca jest obserwowany przez cały czas.