Śledczy badali, czy podczas ubiegłorocznego głosowania nad Konińskim Budżetem Obywatelskim doszło do nieprawidłowości. Sprawdzali m.in. organizację i sam przebieg głosowania. W ubiegłym roku radny miejski PiS Krystian Majewski złożył zawiadomienie w tej sprawie.
Prokurator Aleksandra Marańda z Prokuratury Rejonowej w Koninie powiedziała Radiu Poznań, że śledztwo zostało umorzone z powodu braku znamion czynu zabronionego.
Analiza zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego pokazuje m.in., iż istniała podstawa prawna w sprawie realizacji Budżetu Obywatelskiego. Powierzono wykonanie uchwały prezydentowi miasta Konina oraz mamy tutaj do czynienia z brakiem podstaw do stwierdzenia nieprawidłowości w tym zakresie
- przyznaje.
Prokurator Aleksandra Marańda dodała, że przesłuchiwani zostali świadkowie, m.in. osoba, której udało się dwukrotnie oddać głos w lokalach wyborczych. Zdaniem śledczych, świadek ten celowo wprowadził w błąd członków lokalnych punktów wyborczych, którzy wykonywali swoje obowiązki zgodnie z regulaminem KBO i nie mieli narzędzi do weryfikacji prawdziwości oświadczenia świadka, który zataił fakt wcześniejszego oddania głosu w innym punkcie.
Kilka lat wcześniej zweryfikować głosujących można było za pomocą numeru PESEL, jednak w 2021 roku ówczesny wojewoda wielkopolski uznał, że jest to niezgodne z prawem.
Przypomnijmy, że ubiegłoroczny Koniński Budżet Obywatelski wzbudził wiele kontrowersji. Na nieprawidłowości dotyczące możliwości kilkukrotnego oddania głosu zwrócili uwagę aktywiści z Rowerowego Konina. Na inne potencjalne uchybienia w głosowaniu zwróciła uwagę komisja z osiedla Zatorze.
W uwagach do oficjalnego protokołu czytaliśmy, że jedna z nauczycielek sprawdzała przed lokalem listę obecności uczniów, którzy w zamian mieli „uzyskać dodatkowe oceny i dni wolne”. Taką informację mieli przekazać komisji sami głosujący. W listopadzie ubiegłego roku, po głosowaniu budzącym kontrowersje, konińscy radni – by uszczelnić system – przegłosowali zmiany w KBO.