W niedzielę do świątecznego stołu może zasiąść nawet 250 osób.
Andrzej, który jest wolontariuszem w Barce od trzech lat, ugotował blisko 50 litrów żurku.
Do żurku zakwas przede wszystkim, wywar z mięsa, przyprawy i śmietanka, a kiełbasa biała jest parzona, pokrojona w plastereczki, zalewana później żurkiem i „am am” tak zwane
- zapowiada pan Andrzej.
W przygotowaniu sali do śniadania pomagała Maria, której rozpadła się rodzina i została sama. Kobieta po raz pierwszy od dłuższego czasu mogła podczas przygotowań spędzić czas w towarzystwie.
Od dwóch miesięcy, jak miałam eksmisję z domu i partner przegrał tę walkę, niestety znęca się nade mną. Druga sprawa jest taka, że dzisiaj od dwóch miesięcy pierwszy raz zjadłam z kimś, wypiłam kawę, zjadłam sałatkę i nie jestem samotna
- przyznała pani Maria.
Kobieta zdecydowała się na roczną terapię uzależnienia od alkoholu.
Wielkanocne śniadanie w siedzibie Barki rozpoczyna się w niedzielę o godzinie 11.00.
Na gości czeka między innymi baranek ulepiony z 30 kostek masła przez współzałożycielkę fundacji Barbarę Sadowską.
Jak podkreśla Sadowska, podczas śniadania osoby w kryzysie życiowym spotykają wolontariuszy, którzy są dowodem, że można zmienić swoje życie na lepsze.