Walka o pasaż na Piątkowie trwa. Mieszkańcy nie odpuszczają
Są takie momenty, kiedy idziemy dobrze znaną ulicą i nagle pojawia się myśl - co tu było kiedyś? I czy na pewno wszystko, co wydarzyło się w tym miejscu, da się wyjaśnić do końca? Właśnie w taki nastrój bardzo naturalnie wprowadza ta książka, bo pokazuje Poznań nie jako zbiór adresów i zabytków, ale jako miasto pełne szeptów z przeszłości.
To nie są legendy podane „na sucho”. Czytając, ma się wrażenie, jakby ktoś opowiadał je z bliska, trochę jak historie zasłyszane od znajomego, który zna kogoś, kto „coś widział”. Nagle zwyczajne miejsca zaczynają działać na wyobraźnię - kamienice, zaułki, place. Wszystko nabiera drugiego znaczenia. I nawet jeśli za dnia wydają się zupełnie zwyczajne, to po lekturze trudno przejść obok nich obojętnie.
Najciekawsze jest to, że te opowieści nie są tylko o duchach czy diabłach. One są przede wszystkim o ludziach, o ich strachu, winach, pragnieniach i decyzjach, które czasem kończyły się tragicznie. Groza pojawia się tu jakby „przy okazji”, wyrasta z emocji i z historii, które mogły wydarzyć się naprawdę. I właśnie dlatego działają najmocniej.
Autor nie udaje, że wszystko jest faktem, ale też nie odcina tych historii od rzeczywistości. Zostawia przestrzeń na wątpliwość, że może coś w nich jest? Może w każdej legendzie kryje się ziarnko prawdy, które z czasem obrosło w opowieść? Stąd komentarz historyczny Piotra Kraszewskiego, zamykający każdą legendę.
„Diabły, zjawy, klątwy” to lektura, po której trochę inaczej patrzy się na miasto. Bo nagle okazuje się, że historia to nie tylko daty i fakty, ale także to, czego nie da się do końca wyjaśnić, ale co wciąż gdzieś tu jest.
Książka „Diabły, zjawy, klątwy. Legendy i opowieści poznańskie” autorstwa Piotra Kraszewskiego ukazała się nakładem Wydawnictwa Miejskiego Posnania.