Razem z autorem wędrujemy po Poznaniu końcówki XIX wieku. Mamy tu więc chociażby funkcjonującą już Bibliotekę Raczyńskich, ale też Chwaliszewo, z jego wszystkimi rzezimieszkami i typami spod ciemnej gwiazdy, których nas policyjny bohater pozamykał w więziennych celach.
Langer pracuje w pruskiej policji, bo taka przecież wtedy była. Niemiecki przełożony traktuje go z nieufnością, ale policjant wielokrotnie "wykazał się", udowodnił, że zna policyjny fach od podszewki. No i doprowadzi także tę sprawę do końca, widząc więcej, niż inni.
W książce Macieja Brzezińskiego warto zwrócić uwagę właśnie na policjantów, których autor umiejętnie osadza w realiach historycznych. Ale w tej opowieści, mam wrażenie, że chwilami pierwsze skrzypce gra ktoś zupełnie inny. To wpływowa właścicielka ekskluzywnego salonu dla mężczyzn, Madame Lotte. To, jak reagują na nią mężczyźni, jak ich onieśmiela i rozkochuje, jak wielkie ma doświadczenie w prowadzeniu biznesu i z, jaką pewnością siebie rozmawia z komisarzem, mając przecież to i owo na sumieniu. To wszystko sprawia, że staje się postacią interesującą... no ale ma też historię, która za nią się ciągnie.
Autor mógłby poświęcić jej swoją kolejną książkę, bo to bohaterka, czy może lepiej powiedzieć - antybohaterka, której los mógłby wciągnąć niejednego czytelnika.
Powieść retro z poznańskim krajobrazem, wartka akcja, interesujący i niejednoznaczni bohaterowie. To wszystko znajdziecie w książce Macieja Brzezińskiego zaprezentowanej przez Wydawnictwo Niebieskie.