W pierwszej połowie częściej przy piłce był Kolejorz i stworzył dwie dogodne podbramkowe sytuacje, ale strzały Patricka Walemarka obronił Sławomir Abramowicz. Natomiast na poznańską bramkę groźnie strzelał Kajetan Szmyt – w tym przypadku błysnął Bartosz Mrozek.
Po przerwie Jagiellonia była groźniejsza, Poznaniakom udawało się jednak powstrzymać aktywnego Afimico Pululu. Z podbramkowych sytuacji Lecha trzeba wymienić strzał Mikaela Ishaka obroniony przez Abramowicza.
"To sprawiedliwy wynik" – przyznał obrońca Kolejorza Mateusz Skrzypczak.
Myślę, że w pierwszej połowie mogliśmy zdobyć gola, bo mieliśmy te sytuacje. Jagiellonia była groźna z kontrataku. W drugiej połowie to się trochę odwróciło, szczególnie w końcówce oni trochę przycisnęli, a my mogliśmy się odgryźć kontrą. Szkoda, ale bierzemy ten punkt z szacunkiem. Jesteśmy punkt bliżej mistrzostwa.
Lech pozostał liderem tabeli ekstraklasy, ale jego przewaga nad grupą pościgową może zmaleć po rozegraniu wszystkich spotkań 27. kolejki.
Przed Poznaniakami do końca sezonu jeszcze siedem spotkań.