W Rozmowie Dnia Radia Poznań prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak powiedział dziś, że potrzeba na to 500 hektarów, a w granicach miasta nie ma takich gruntów.
Nie ma takiej przestrzeni, ale taką przestrzeń również nie jest łatwo znaleźć w powiecie. Z tego co wiem, taki ciekawy grunt jest na terenie gminy Oborniki, to też jest blisko Biedruska. To są również te parametry, które wiążą się z bliskością lotniska Ławica, ale też mamy jeszcze lotnisko w Krzesinach. To wszystko nam się układa w jakąś całość
- mówi Jaśkowiak.
Jeżeli w Polsce powstanie stała baza amerykańskich żołnierzy, trafi do niej pięć tysięcy wojskowych. Mają oni przyjechać razem z rodzinami, co oznacza, że trzeba będzie znaleźć miejsce dla nawet 25 tysięcy osób.
Pod uwagę brane są tylko dwie lokalizacje, ze względu na odpowiednią odległość od granicy z Federacją Rosyjską i Białorusią. To Wrocław lub Poznań
- powiedział dziś na naszej antenie prezydent Poznania.
Jacek Jaśkowiak uważa, że stolica Wielkopolski ma wiele przewag. Jego zdaniem Amerykanie postawili twarde warunki: baza musi znajdować się nie dalej niż 30 kilometrów od dużego miasta. Na korzyść Poznania - według prezydenta - przemawia bliskość poligonu w Biedrusku oraz fakt, że dowództwo wojsk amerykańskich już teraz stacjonuje w stolicy Wielkopolski.
Tam jest Bolesławiec, który jest sto kilometrów od Wrocławia i to nie nie akceptowalne dla Amerykanów
- mówił Jacek Jaśkowiak.