"Minister obrony narodowej docenia te atuty, które ma Wielkopolska i które ma Poznań. Mamy w nim sojusznika i przyjaciela w tym pomyśle" - powiedział Krzysztof Paszyk.
Wczoraj prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak na naszej antenie wskazał, że amerykańskie wojska mogłyby stacjonować w gminie Oborniki na północ od Poznania. Krzysztof Paszyk przyznał, że ta lokalizacja jest możliwa.
Gmina Oborniki jest doskonale usytuowana, ale znam wiele miejsc w naszym regionie, które również podołają tym potrzebom, wyzwaniom, które wiążą się ze stałą obecnością wojsk amerykańskich. Rozmowy trwają. One lubią ciszę i spokój
- zaznaczył.
Szef klubu PSL stwierdził dziś, że wypowiedź prezydenta Poznania wywołała wczoraj spore, ale - jak dodał - pozytywne emocje.
Krzysztof Paszyk podkreślił, że ostateczny wybór miejsca należy do Stanów Zjednoczonych. Poseł PSL zaznaczył, że to Amerykanie zdecydują również o tym, jaki rodzaj wojsk będzie dominował w ramach planowanego kontyngentu.
To pewnie będzie też kluczowe z punktu widzenia lokalizacji. Jeśli byłaby to przewaga na siły powietrzne, to mamy tutaj właściwie temat rozstrzygnięty, bo nigdzie nie ma takiej infrastruktury, jeśli chodzi o siły lotnicze, jak w naszym regionie
- powiedział.
Zdaniem lidera PSL w Wielkopolsce, decyzja USA w sprawie utworzenia w Polsce stałej bazy powinna zapaść w najbliższych miesiącach. Mowa jest o wysłaniu pięciu tysięcy żołnierzy, którzy mieliby tu przyjechać z rodzinami. To oznacza, że trzeba znaleźć miejsce dla nawet 25 tysięcy osób.