NA ANTENIE: Noc
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Cała sala tańczy z nami, czyli Irlandczycy na koniec Malta Festival 2026 [RELACJA]

Publikacja: 30.06.2026 g.08:36  Aktualizacja: 30.06.2026 g.08:48 Marcin Żyski
Poznań
Mowa o zespole Two Door Cinema Club, czyli ściślej rzecz ujmując: Irlandczykach z Irlandii Północnej. Na pierwszy rzut oka zupełnie nie wyglądali na ekipę, która potrafi rozkręcić tak dobrą imprezę!
Two Door Cinema Club - Kalina Szajbe
Fot. Kalina Szajbe

Spis treści:

    Tak właśnie jednak trzeba określić to, co się wydarzyło w niedzielę 28 czerwca, w ostatnim dniu tegorocznej Malty. Teoretycznie najbardziej „imprezowym” wieczorem miał być ten piątkowy, ale okazuje się, że czasem muzyka grana na gitarach (bas plus trzy elektryczne!) potrafi być bardziej zachęcająca do tańca, aniżeli ta serwowana przez specjalistów w tej dziedzinie (The Blaze DJ set to jednak rozczarowanie, nie tylko w kontekście techniki miksowania, a Worakls to progressive house z, owszem, pięknymi często melodiami, ale trochę nazbyt jednostajny, jak na „Malciańską klientelę”).

    Natomiast niedziela okazała się strzałem w dziesiątkę nawet potrójnym – jeśli ktoś wcześniej miał wątpliwości co do Brytyjczyków z King No-One albo co do zapraszania na ostatni wieczór polskiej formacji Kacperczyk, na pewno trakcie ich występów się one rozwiały.

    Ci pierwsi mają na koncie albumowy TOP 30 w Anglii oraz niezwykle charyzmatycznego wokalistę w składzie – Zach Lount dosłownie dwoił się i troił, by zainteresować nas swoją osobą. Zaliczył wspinanie się po rusztowaniach po obu stronach sceny (z mikrofonem, oczywiście, przy ustach), ekwilibrystyczne popisy kręcenia statywem od mikrofonu, a także śpiewanie stojąc na barierce, utrzymując równowagę z pomocą ręki jednej z fanek z pierwszego rządu.

    Mamy 45 minut, żeby udowodnić wam, że jesteśmy najlepszym zespołem na świecie

    - mówił z charakterystycznym angielskim akcentem i tak samo brytyjskim poczuciem własnej wartości.

    To chyba jeszcze nie teraz, ale potencjał mają ogromny i co najmniej połowa piosenek wypadła znakomicie (po premierach kolejnych płyt na ich koncertach poziom pewnie będzie już bardziej wyrównany), zwłaszcza, jeśli ktoś ma słabość do brit-rockowego grania ze śpiewaniem przypominającym lata 90. i zespoły w rodzaju The Verve czy jeszcze mocniej Cast.

    Team Kacperczyk zaskoczył już przed rozpoczęciem koncertu, bo ostatnim zespołem, który usłyszeliśmy przed nimi w trakcie przerwy był… Meshuggah! Bez sensu? Niekoniecznie – jeśli znacie ich tylko z przebojowych rapowo-popowych numerów te kilkanaście ostrych minut ich występu mogło Was zaskoczyć, a nawet zszokować. Potężne riffy i gęste, duszne gitarowe łojenie to jedna z najmniej spodziewanych atrakcji ich koncertowej oferty. Zwłaszcza w porównaniu do radiowych hitów, z których oczywiście też – ku uciesze publiczności – skwapliwie skorzystali tego wieczoru w hali nr 6 MTP w Poznaniu. Nikt nie narzekał, zarówno podczas fragmentów wręcz metalowych, jak i następujących po nich „Gdzie trafia miłość gdy umiera” (oryginalnie nagrane z Darią Zawiałow) czy „Wolne duchy” (oryginalnie stworzone z drużyną Męskiego Grania 2024).

    Po ostatnich dźwiękach bracia Kacperczyk (i reszta ich zespołu) doczekali się potężnego aplauzu, również od fanów headlinerów wieczoru. Koszulek Two Door Cinema Club nie brakowało, podobnie wielkiego entuzjazmu wśród fanów, a zwłaszcza fanek tej niezwykle sprawnej koncertowo ekipy. Artyści zaserwowali jeden z najciekawszych wizualnie występów tegorocznej Malty – wizualizacje na 5 pionowych ekranach najczęściej przybliżały się i oddalały, potęgując dynamikę muzyki, która była wręcz nieprawdopodobna. Irlandczycy nie dali nam nawet chwili wytchnienia, skupili się w 100% na utworach szybkich i skocznych, ich rockowe disco z odniesieniami do zamierzchłej przeszłości w rodzaju Talking Heads, ale też do bardziej współczesnych Franz Ferdinand kołysało publicznością od pierwszej do ostatniej minuty.

    Niepozorny, wyglądający jak profesor uniwersytecki wokalista skutecznie namawiał do tańca liczne słuchaczki, które mogłyby byś jego studentkami, a stojący obok tychże, zdecydowanie mniej aktywni panowie trochę jakby nie dowierzali skuteczności zespołu, zastanawiając się być może nad jego fenomenem. Większość utworów oparta była o podobne indie disco rytmy (z małymi wyjątkami, jak choćby „Wonderful Life”), wygrywane z wielką swadą przez widowiskowego perkusistę, siedzącego wysoko nad, jakby zbyt niskim, zestawem. Reakcje były tak bardzo entuzjastyczne, że ze sceny usłyszeliśmy m.in. przeprosiny, że „tak długo nie przyjeżdżaliśmy do Poznania” i obietnicę, że „na pewno tu jeszcze wrócimy”.

    Te szalone tańce, podniesione w górę ręce i niezwykle szerokie uśmiechy podczas w całości porywającego koncertu Two Door Cinema Club pozostaną nam w pamięci jako bardzo udane, wręcz euforyczne zwieńczenie koncertowej odsłony Malta Festivalu 2026, który jak co roku przyniósł nam bardzo wiele muzycznych radości. Również w wykonaniu artystów, jak chociażby Maro czy Benjamin Clementine, których kariera w naszym kraju ma szansę dopiero teraz zacząć się na dobre.

    https://www.radiopoznan.fm/n/bpfrqx
    KOMENTARZE 0