NA ANTENIE: LEFT TO MY OWN DEVICES/PET SHOP BOYS
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Blues z uśmiechem na twarzy

Publikacja: 26.06.2026 g.09:26  Aktualizacja: 26.06.2026 g.09:43 Ryszard Gloger
Poznań
Recenzja Ryszarda Glogera.
szulerzy - Okładka płyty
Fot. (Okładka płyty)

Spis treści:

    Zawsze imponowało mi rodzinne uprawianie muzyki. To szczególnie cenne zjawisko w bluesie, kiedy następuje przekazywanie tradycji z pokolenia na pokolenie, kiedy członkowie rodziny dzielą te same upodobania i czerpią z tego przyjemność. Bracia Marcin i Miłosz Szulkowscy są od kilku dekad filarami zespołu Szulerzy. Grupa działa już 25 lat i płyta, która właśnie trafiła na rynek, jest dowodem niegasnącej energii i inwencji twórczej. Szulerzy od samego początku wyróżniali się na krajowej scenie. Grali bluesa, ale nie w sztampowy sposób. Gdy większość zespołów odwoływała się do kanonu bluesa chicagowskiego lub stawiała na łączenie bluesa i rocka w mocno energetycznym wydaniu, Szulerzy unikali rockowego uderzenia, woleli bardziej złożoną rytmikę shuffle. Zawsze był w muzyce zespołu silny pierwiastek zabawy i powrotu do niczym nieskrępowanego tańca z czasów szału rock and rolla. Piosenki na płytach zespołu miały polskie teksty, co gwarantowało błyskawiczny kontakt ze słuchaczem. Podstawowym przekazem utworów z repertuaru zespołu była pogoda ducha, szukanie przede wszystkim pozytywów i ogólna afirmacja życia. To był zwykle blues po słonecznej stronie ulicy, bez bólu, cierpienia, smutku i rozdartej duszy. W Szulerach niezmiennie śpiewały kobiety, nawet kiedy odchodziły, muzycy potrafili znaleźć godne następczynie i w dobrej formie wrócić do koncertów. Dlatego grupa przetrwała i dopracowała się imponującej dyskografii.

    Album „Kolory” jest najlepszym potwierdzeniem, że fundament muzyczno-literacki zespołu Szulerzy pozostaje niezmienny. Żywa, pogodna muzyka uderza w pierwszych piosenkach „Znikaj stąd” i „Jeden dzień”. Dla przeciętnego słuchacza taka lekka, pełna energii muzyka zupełnie wystarczy, by czerpać radość, przyjemność i może nawet ruszyć biodrem i nóżką. Wymienione wcześniej nagrania kipią instrumentalną sprawnością. Solówki gitary, saksofonu oraz efektowna gra basu mówią wiele o tym, z jakiej klasy muzykami mamy do czynienia. Aranżacje utworów są wzbogacone i precyzyjnie wyważone. Do podstawowego składu gitara, bas i perkusja, doszły instrumenty dęte, instrumenty klawiszowe, harmonijka ustna a nawet - rodem z muzyki country - lap steel w rękach Kuby Andrzejewskiego. Na płycie ta popularna gitara zwana „łyżwą” dodaje ciekawych akcentów w jak najbardziej rock and rollowym kawałku ”Trochę dystansu”. Solo Kuby Andrzejewskiego na lap steel, to także brawurowy popis instrumentalny. Mówiąc zresztą o partiach instrumentalnych, to gitarzysta Milosz Szulkowski proponuje bardzo różne wersje solówek, na miarę wytrawnego artysty, który nie lubi się powtarzać i epatować tylko techniką gry.

    Muzyka na płycie „Kolory” płynie wartko i wśród 11 piosenek nie ma nagrań „puszczonych” dla wypełnienia całości. Wokalistka Emilia Wikarska-Karnowiak dysponuje czystym, ciepłym głosem, co pozwala jej śpiewać w naturalny sposób. Z połączenia jej śpiewu i charakteru muzyki prezentowanej przez cały zespół, do nagrań wkrada się delikatny nastrój retro. Bardzo dobrze, że wokalistka nie próbuje wchodzić w bluesową ekspresję. Pozostaje lekkość piosenek, ich pozytywny wydźwięk i finezja instrumentalna. W piosence „Szukając lata” pojawia się nutka nostalgii, a gdy słychać pierwsze uderzenia akordów gitary w nagraniu „Otul mnie jak pierwszy raz” Szulerzy brzmią jak niezatapialni The Rolling Stones. Na takie solo gitary jakie słychać w tej piosence, nie stać już Keitha Richardsa a Marcin Szulkowski potrafi znowu zabłysnąć. Inny fantastyczny, mocny utwór to „Nie ma już nas” zbudowany na riffie gitarowym i wspaniałym, przestrzennym brzmieniu. Nagrania są bardzo dobrze zrealizowane dźwiękowo, uchwycono dynamikę muzyki zespołu i różne drobne detale, które decydują o rozpoznawalności dźwiękowej. Płyta „Kolory” jest bardzo efektownie wydana. Jasna tonacja barw okładki i książeczki z tekstami, przystają do zawartości muzyki i charakteru tekstów. To wydawnictwo jest znakomitym prezentem na jubileusz zespołu Szulerzy. Paradoksalnie tu nie ma żadnej szulerki, to duże wydarzenie i bardzo ważna pozycja w dyskografii tej ciągle niedocenianej kapeli z Inowrocławia.

    https://www.radiopoznan.fm/n/eOdnjW
    KOMENTARZE 0