W Izbie Lordów trwa głosowanie m.in. nad klauzulą dot. dekryminalizacji aborcji. Zgodnie z nią kobiety nie będą już podlegać dochodzeniom policyjnym za przerwanie ciąży. Z kolei te, które zostały skazane lub były przedmiotem śledztwa, zostaną ułaskawione.
Doktor Marcin Łukaszewski z Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa podkreśla jednak jednoznacznie – Izba Lordów nie zalegalizowała aborcji.
Przede wszystkim należy skorygować dwie rzeczy: Izba Lordów nie ma decydującego głosu w odniesieniu do niemal wszystkich rodzajów ustaw, które zostały przyjęte przez Izbę Gmin. Druga jest bezpośrednio z nią związana: jako, że projekt ustawy nadal podlega procedowaniu i nie został pod nią złożony podpis króla, to nie jest to jeszcze ustawa i tym samym kształt ostatecznej wersji ustawy może się jeszcze zmienić
– tłumaczy dr Łukaszewski.
Badacz zajmujący się naukowo systemami politycznymi państw europejskich zaznacza, że w tej sprawie kluczowe są kontekst oraz jedno nazwisko.
Tonia Antoniazzi to pochodząca z Walii parlamentarzystka rządzącej Partii Pracy. W czerwcu ubiegłego roku, gdy Izba Gmin pochylała się nad projektem ustawy dotyczącej różnych kwestii z zakresu prawa karnego (Crime and Policing Bill), labourzystka zaproponowała własną poprawkę. Zakładała ona zmianę przepisów z 1861 i 1929 roku. Te nakazują ściganie kobiet w Anglii i Walii za przerwanie ciąży po 24. tygodniu ciąży.
Poprawka Antoniazzi przewiduje odejście od stosowania prawa karnego wobec kobiet działających w związku z własną ciążą. W praktyce oznaczałoby to, że policja nie miałaby obowiązku prowadzenia śledztw w takich sprawach. Sama aborcja po 24. tygodniu nadal pozostawałaby przestępstwem, jednak nie wiązałaby się z konsekwencjami karnymi dla kobiety.
Państwo (rządzący, parlamentarzyści, decydenci) niejednokrotnie decyduje się na usunięcie sankcji (kary) za określone niepożądane jego zdaniem zachowanie, by zdjąć niejako z siebie rolę surowego nauczyciela, ale jednocześnie odstępuje od tego, by pozwolić na określone zachowanie, by pokazać obywatelowi, że dany czyn nadal uznawany jest za niemoralny, zły, chociaż niepociągający za sobą żadnej realnej sankcji. Innymi słowy: państwo z surowego nauczyciela krzyczącego "tak nie wolno" i kiedyś wymierzającego razy linijką niesfornemu obywatelowi teraz decyduje się ograniczyć swoje zachowanie tylko do krzyku "tak nie wolno" odstępując do karania obywatela wspomnianą linijką. To swego rodzaju kompromis, na jaki państwo się decyduje: z jednej strony widzi, że dana norma jest martwa, ale z drugiej nie chce pozwolić na to, by dane zachowanie uznać za naturalne, pożądane, czy chociażby akceptowalne
- wyjaśnia naukowiec.
Warto podkreślić, że dekryminalizacja dotyczy wyłącznie kobiet. Lekarze lub inne osoby uczestniczące w terminacji ciąży poza obowiązującym prawem nadal podlegałyby odpowiedzialności karnej.
To jedyna poprawka, która zapewni kobietom pilną ochronę, jednocześnie słusznie utrzymując odpowiedzialność karną wobec sprawców nadużyć, którzy przerywają ciążę kobiety bez jej zgody, oraz chroniąc usługi aborcyjne
– podkreślała w czerwcu Tonia Antoniazzi.
Poprawkę poparło 379 posłów, przeciw było 137. W efekcie została ona włączona do projektu ustawy, który po trzech czytaniach w Izbie Gmin trafił do Izby Lordów.
To właściwa poprawka we właściwym czasie, która naprawi obecne prawo, nie tworząc nieoczekiwanych problemów ani niezamierzonych konsekwencji
– przekonywała parlamentarzystka.
Jedną z takich niezamierzonych konsekwencji okazało się zamieszanie medialne poza murami Westminsteru. W mediach społecznościowych, także w Polsce, pojawiły się komentarze sugerujące, że Wielka Brytania zalegalizowała aborcję aż do momentu narodzin.
Należałoby wyjaśnić, że aborcja - wbrew powszechnej opinii - nie jest jako taka legalna w Wielkiej Brytanii. Będąc precyzyjnym należałoby bowiem powiedzieć, że aborcja jest na terenie Anglii i Walii przestępstwem, ale jednocześnie jest dozwolona do pierwszych 24 tygodni ciąży (regułę 24 tygodni wprowadzono na mocy ustawy o aborcji z 1967 roku)
– wyjaśnia dr Łukaszewski.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, ciążę można przerwać w określonych sytuacjach: gdy stanowi zagrożenie dla życia kobiety, istnieje ryzyko poważnego i trwałego uszczerbku na jej zdrowiu (psychicznym lub fizycznym) lub gdy istnieje wysokie prawdopodobieństwo ciężkich wad płodu.
Co ciekawe, podczas debaty pojawiły się też głosy, by w ogóle zdekryminalizować aborcję i uczynić ją prawem człowieka, ale nie spotkało się to z poparciem większości
– dodaje naukowiec.
Projekt pojawił się na wokandzie Izby Lordów już dwukrotnie. W trakcie debaty głos zabrali także przedstawiciele Kościoła Anglikańskiego – 26 biskupów i arcybiskupów zasiadających w niej z mocy prawa. Opowiedzieli się oni za usunięciem kontrowersyjnej poprawki. W podobnym tonie wypowiadała się także baronessa Monckton of Dallington Forest.
W ramach dyskusji konserwatywna baronessa Monckton zgłosiła poprawkę, której celem było usunięcie poprawki Antoniazii (czyli pozostawienie obecnego stanu prawnego bez zmian), jednak pomysł ten większością głosów (185 przeciw, 148 za usunięciem poprawki Antoniazzi) został odrzucony, a tym samym lordowie wyrazili zgodę, by dalej był procedowany projekt w wersji z poprawką Antoniazii
- dodaje dr Łukaszewski.
Absolutely delighted that last night Noble Lords stood up for what is right for women & defeated attempts to rollback their reproductive rights. They also secured pardons for all women who have police records from being investigated for this offence https://t.co/fBA5lhm2jV
— Tonia Antoniazzi (@ToniaAntoniazzi) March 19, 2026
Na tym etapie jednak proces legislacyjny wciąż trwa, a przyjęcie zmian w ostatecznym kształcie nie jest jeszcze przesądzone.
Generalnie, jakakolwiek zmiana w prawie wymaga dla swojej ważności zgody Izby Gmin, Izby Lordów i króla. Podpis króla jest tylko formalnością (król nie może "zawetować" ustawy, jak w Polsce może to uczynić prezydent). Lordowie mogą proponować poprawki do ustawy, ale ostateczne zdanie posiadają w tym zakresie członkowie Izby Gmin, którzy w skrajnym przypadku mogą przyjąć ustawę nawet bez zgody Izby Lordów. W przypadku reformy, o której mowa, ta trafi ponownie do Izby Gmin, która zajmie stanowisko i najprawdopodobniej niedługo potem akt trafi do akceptacji króla i wejdzie w życie. Jeśli lordowie nie wprowadzą żadnych zmian to ustawa trafi do akceptacji króla
– tłumaczy naukowiec.
Trzecie czytanie projektu ustawy w Izbie Lordów zaplanowano na 25 marca.