Urządzenia zostały zainstalowane wzdłuż drogi z Rogalinka na Starołękę. Jest to trasa, na której przynajmniej raz w miesiącu dochodziło do poważnych wypadków spowodowanych przez zwierzęta. Leśnicy znaleźli austriacką firmę, która przekazała ultranowoczesny sprzęt do testów i dzięki odstraszaczom od pięciu miesięcy droga była w 100 procentach bezpieczna. Można by powiedzieć, że to ogromny sukces. Niestety nie do końca. - Zamontowano 48 urządzeń na słupkach, ale 20 zginęło. Apelowaliśmy w prasie o zwrot tych urządzeń, ale bez skutku - mówi Jan Kałuziński.
Urządzenia testowane w Poznaniu są skuteczne, bo emitują dźwięki oraz żółte i niebieskie światło. Takie odstraszacze są używane jedynie w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i Austrii. Być może wkrótce znów pojawią się na polskich drogach. Pytanie tylko na jak długo.