Byli ci, którzy morsują od lat, ale i tacy, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z pływaniem przy ujemnych temperaturach.
Czekamy zawsze na niedzielę, żeby móc się spotkać i wejść do wody. Trzeci rok morsuję, początki były spontaniczne, nie ma się czego obawiać. Wystarczą kąpielówki, dobre chęci. Morsowanie daje duży przypływ adrenaliny, pozytywne nastawienie na cały dzień
- mówi jeden z morsów.
Poznańskie morsy nie tylko w Strzeszynku spotykają się regularnie. Dziś w południe debiutanci mogli zanurzyć się pod okiem specjalistów.