Rektor UAM prof. Bogumiła Kaniewska poinformowała, że pracownicy obiektu obawiają się o swoje bezpieczeństwo i zgłaszają coraz więcej niepokojących incydentów.
Odebranie kluczy osobie, która weszła po sprzęt do sali i zajęcie sali w tej części konferencyjnej. Zniszczenie zamka do sali, w której znajdują się komputery, jeden komputer został wyniesiony, pozostałe znajdują się na zapleczu. I przejęcie sali. Nie do końca jasne są dla mnie okoliczności wezwania policji w związku z przebywaniem osoby, która była pod wpływem alkoholu
- mówi prof. Kaniewska.
Na teren okupowanego akademika miał wejść bezdomny. Dlatego władze uczelni zdecydowały, że sala konferencyjna "Jowity" zostanie odcięta od reszty budynku, w tym prysznica. Teraz nie będzie można do niej dojść przez recepcję. UAM zatrudnił także ochroniarzy.
Protestujący odrzucają zarzuty władz uczelni. Student i działacz "Inicjatywy Pracowniczej" Jakub Straszewski zapowiada dalszą okupację akademika.
Wbrew pozorom jeszcze bardziej nas to zmobilizowało, w tym momencie deklarują się ludzie z zewnątrz, udostępniają nam swoje mieszkania, żebyśmy mogli się umyć. My się dostosowujemy do warunków, bardzo szybko się adaptujemy. Jest to karygodne zachowanie ze strony uniwersytetu, ale nie jesteśmy mięczakami, wytrzymamy
- mówi Jakub Straszewski.
Okupujący oczekują remontu "Jowity", przedstawienia planu rozbudowy bazy mieszkaniowej uczelni i wprowadzenia publicznych stołówek. Prof. Bogumiła Kaniewska spotkała się z protestującymi dzisiaj rano, ale nie doszło do porozumienia i okupacja trwa. Uczelnia zapowiada całkowite zamknięcie budynku od stycznia, ale jednocześnie nie zamierza siłą wyrzucać studentów.