Organizator Śremskiego Marszu Równości miał zostać pobity. Policja prowadzi postępowanie
Według byłego pracownika i późniejszego szefa zakładu, dokument był w archiwum jeszcze kilka lat po tragicznych wydarzeniach. - Był to zeszyt z ważnymi informacjami - tłumaczy profesor Zygmunt Przybylski.
I tam laboranci zapisywali imię i nazwisko, kto dostarczył, co znaleziono przy zmarłym. I pamiętam, że były zwłoki przywiezione - bo miałem ten zeszyt w rękach - były zwłoki przywiezione z pola bitwy, nazwijmy to tak, i także ze szpitali.
- dodaje prof. Przybylski.
Według profesora Przybylskiego, kilka lat po czerwcu '56 po zeszyt zgłosili się "jacyś ludzie", być może funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa. W rejestrze mogło być zapisanych dwadzieścia ofiar pacyfikacji Poznania. Ciała zastrzelonych były też w poznańskich szpitalach.
Instytut Pamięci Narodowej podaje, że w czerwcu 1956 roku zginęło co najmniej 58 osób.