Dziś - mimo, że przyszli ostatni świadkowie - sąd musiał rozprawę odroczyć. Powodem był wypadek ławniczki. Kobieta wchodząc do sądu przewróciła się i zabrała ją karetka.
W tej sprawie prokuratura oskarżyła matkę Zuzi i jej partnera. Ustaliła, że mężczyzna przez 20 minut bił dziewczynkę, bo płakała, a matka się na to miała godzić. Oboje usłyszeli zarzut zabójstwa dziecka.
Kobietę obciążają zeznania koleżanki, która kiedy przyjechała do domu oskarżonych, zaczęła reanimować dziewczynkę.
Oskarżeni nie przyznają się do winy. W śledztwie kobieta obwiniała partnera. Twierdziła, że mógł zrobić krzywdę Zuzi pod wpływem narkotyków. Na pierwszej rozprawie oskarżana wycofała się jednak z tych zeznań.
Sąd chciał już kończyć proces. Wezwał ostatnich pięcioro świadków, w tym czworo członków rodzin oskarżonych. Matka kobiety już zapowiedziała, że nie będzie chciała zeznawać, do czego ma prawo. Pozostała trójka chce złożyć zeznania na kolejnej styczniowej rozprawie. Nie wiadomo jednak, czy do niej dojdzie. Wszystko będzie zależało od stanu zdrowia ławniczki.