Haker włamał się na konta pracowników podmiotów medycznych, a następnie korzystających z platformy MyDr wysłał około 18 mln zapytań do systemu eWUŚ, w którym lekarze sprawdzają, czy pacjent jest ubezpieczony.
"Uzyskał w ten sposób dostęp do danych osobowych pacjentów, ale nie wyciekły wrażliwe dane medyczne" - powiedziała Radiu Poznań rzecznik Prokuratury Regionalnej w Poznaniu Anna Marszałek.
Zaznaczam, że były to tylko takie dane, jak imię, nazwisko, numer PESEL i informacja o ubezpieczeniu bądź jego braku. Absolutnie nie było tu żadnych danych dotyczących procesów leczenia, przyjmowanych leków czy stawianych diagnoz
- mówi Marszałek.
"Działania Prokuratury Regionalnej w Poznaniu i funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości z Poznania doprowadziły do odzyskania całej bazy nielegalnie uzyskanych danych i zapobiegły dalszej ich odsprzedaży" - dodaje rzecznik Prokuratury Regionalnej w Poznaniu Anna Marszałek.
Czynności i możliwości, którymi dysponują śledczy i funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości wykluczyły, aby ta baza danych podlegała jakiemuś spieniężeniu czy ofercie na rynku informatycznym
- mówi rzecznik.
Haker usłyszał między innymi zarzut wytworzenie programów komputerowych służących do przełamywania informatycznych zabezpieczeń. Podejrzany przyznał się do stawianych mu zarzutów i złożył szczegółowe wyjaśnienia.
W śledztwie zarzuty związane z nieuprawnionym dostępem do danych po przełamaniu systemów zabezpieczających, usłyszały jeszcze cztery osoby. Podejrzanym grozi nawet 12 lat więzienia.