„Poznań przyjął uchwałę, która pozwala przyjąć do pięciu rodzin rocznie” - mówiła dziś szefowa partii w mieście radna Ewa Jemielity.
Na razie przyjmujemy maksymalnie po dwie rodziny rocznie, zdarzyło się też tak, że nie przyjęliśmy żadnej rodziny. To jest wstyd dla nas. Podkreślam, że chętnych jest wielu, a Poznań niechętnie wybiera z tej listy chętnych, którzy chcieliby do nas przyjechać.
Ewa Jemielity wskazywała, że mniejsze i biedniejsze od Poznania gminy potrafiają przyjąć więcej repatriantów. Zdaniem działaczy PiS, obecnie prawie osiem tysięcy Polaków i ich potomków czeka na zakończenie procedury repatriacyjnej.
Repatriacja jest ogromną szansą dla Polski w dobie kryzysu demograficznego
- podkreślała szefowa PiS w powiecie poznańskim Dorota Barełkowska.
W lipcu tego roku poznańscy urzędnicy informowali o przyjeździe pani Yeleny i jej córki Kiry. Jej polscy przodkowie zostali deportowani do Kazachstanu z Ukrainy. Miasto zapewniło im mieszkanie komunalne oraz asystenta, który pomagał w zaaklimatyzowaniu się i załatwianiu wszelkich spraw urzędowo-administracyjnych. Wówczas poznańscy urzędnicy informowali, że przyjazd kolejnych rodzin zależy od tego, kiedy zakończą się remonty mieszkań.