Paweł Ruszkiewicz, członek Towarzystwa Miłośników Gniezna, alarmuje, że na niewielki dworzec kolei wąskotorowej w Gnieźnie może wejść każdy. Teren nie jest chroniony i to widać po zabytkowych wagonach, które są dewastowane. Mają powybijane szyby, a ktoś pomalował je sprayem. Na torowisku leży szkło i puste butelki po alkoholu. W środku półotwartych wagonów widać pozostałości po nocnych libacjach.
Starosta gnieźnieński Tomasz Budasz mówi, że dalsze losy wąskotorówki zależą od finansów.
Bez środków zewnętrznych sami tego nie udźwigniemy. Sam remont stacji, pełna ochrona i zabezpieczenie to pewnie około 20 mln zł plus kolejne miliony na remont torowiska. Ministerstwo Infrastruktury informowało, że ogłosi przetargi na wąskotorówki, ale do dziś ich nie ma
– podkreśla starosta.
Gnieźnieńska wąskotorówka na krótkie kursy ma wyruszyć w pierwszy weekend lipca.