Jak mówią właściciele gospodarstwa, Marlena i Grzegorz Sturma, urządzenie skraca drogę od producenta do klienta.
Klienci przyjeżdżają nawet o pierwszej w nocy, zdarzają się też tacy o trzeciej, czwartej czy piątej rano. Czasem na weekend zabraknie im ziemniaków, kapusty, ogórków, soków czy jabłek. Na tę chwilę rozwiązanie bardzo się sprawdza. Chcieliśmy dotrzeć do klientów, którzy nie mogą zrobić zakupów w godzinach pracy naszego sklepu stacjonarnego, czyli do 16.00, i zapewnić im dostęp do produktów przez całą dobę
– dodają.
Przed sezonem letnim właściciele gospodarstwa planują rozbudować warzywomat o szafę chłodniczą.