NA ANTENIE: Halo, tu Łazarz - słuchowisko
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

„Dom to miejsce, które sam tworzysz”. Historia Shahina z Bangladeszu

Publikacja: 11.03.2026 g.12:51  Aktualizacja: 11.03.2026 g.13:25 Materiał sponsorowany
Świat
„Dom to miejsce, które sam tworzysz”. Historia Shahina z Bangladeszu. Shahin sprawia wrażenie człowieka, którego trudno wyprowadzić z równowagi. Mówi spokojnie, waży zdania, nie ucieka w wielkie deklaracje. W jego historii nie ma spektakularnych skrótów ani nagłych zwrotów akcji. Jest za to konsekwencja i przekonanie, że najważniejsze decyzje dojrzewają powoli – czasem latami.
d36f92ae-fde0-48bb-be96-2e7ff1812474 - Materiał sponsorowany
Fot. (Materiał sponsorowany)

Spis treści:

    Dziś ma 32 lata. Kiedy w 2013 roku opuszczał Bangladesz, był dziewiętnastoletnim chłopakiem z jasno określonym celem. Nie wyjeżdżał w panice ani pod presją chwili. Wiedział, że jeśli chce poszerzyć swoje perspektywy i wyrwać się z ograniczeń lokalnego rynku, musi wyjść poza znany świat. O swoim kraju mówi z szacunkiem, ale bez złudzeń – to miejsce o ogromnym potencjale, jednak dla ambitnej młodej osoby bez silnych koneksji droga bywa wyjątkowo trudna.

    Niemcy – pierwsza szkoła samodzielności

    Pierwszym przystankiem były Niemcy. Wybrał je świadomie – ze względu na możliwości edukacyjne i przejrzysty system kształcenia. Zaczynał od nauki języka, krok po kroku zdobywając kolejne certyfikaty. Uczył się nie tylko niemieckiego, lecz także zasad funkcjonowania administracji, uczelni i rynku pracy.

    Studia były dla niego próbą charakteru. Łączył naukę z pracą, utrzymywał się sam i równocześnie oswajał się z nową kulturą. Najtrudniejsze nie były różnice kulinarne czy klimat, lecz relacje międzyludzkie – większy dystans, inny sposób budowania zaufania.

    – Najpierw język. Bez niego zawsze jesteś obok – podkreśla.

    To wtedy zrozumiał, że integracja nie oznacza kopiowania otoczenia, lecz świadome wchodzenie w nową rzeczywistość. Adaptacja – tak. Utrata tożsamości – nie.

    Decyzja o Polsce

    Po kilku latach mógł zostać w Niemczech. Miał wykształcenie, doświadczenie i znajomość języka. Jednak rozmowy ze starszym kuzynem, który przeniósł się do Polski, sprawiły, że zaczął rozważać nowy kierunek. Polska jawiła się jako rynek dynamiczny, otwierający się na cudzoziemców i oferujący realne możliwości zawodowe.

    W 2018 roku podjął ostateczną decyzję o przeprowadzce. Liczył się zarówno czynnik rodzinny, jak i rosnące zapotrzebowanie na pracowników z Azji, którzy coraz częściej zaczynali uzupełniać braki kadrowe w różnych sektorach polskiej gospodarki.

    Polska okazała się inna niż Niemcy. Mniej formalna w niektórych obszarach, ale bardziej powściągliwa w pierwszym kontakcie. Zaufanie buduje się tu wolniej. Shahin nie odbierał tego jako niechęci. Raczej jako różnicę kulturową, którą trzeba zrozumieć.

    – Jeśli ktoś ma wątpliwości wobec migrantów, nie reaguj agresją. Pokaż swoją postawą, że jesteś wartością – mówi.

    Od pracy tymczasowej do stabilizacji

    Początki w Polsce nie były spektakularne. Shahin rozpoczął pracę jako kierowca. Dla wielu osób z dyplomem uczelni wyższej taki krok mógłby wydawać się cofnięciem w karierze. On patrzył na to pragmatycznie – chciał wejść na rynek pracy i poznać realia od podstaw.

    W praktyce funkcjonował jak typowy pracownik tymczasowy, zdobywając doświadczenie i budując sieć kontaktów. Ta droga pozwoliła mu zrozumieć specyfikę regionów, mentalność ludzi i różnice między dużymi miastami a mniejszymi ośrodkami.

    Równolegle mierzył się z formalnościami – kartą pobytu, decyzjami administracyjnymi, miesiącami oczekiwania. To był czas niepewności, ale i nauki cierpliwości.

    Rola języka i odpowiedzialności

    Dziś, zapytany o radę dla innych cudzoziemców, zawsze zaczyna od języka. To fundament. Bez niego można pracować, lecz trudno stać się częścią społeczeństwa.

    Drugim filarem jest szacunek. Migracja – podkreśla – to proces wymagający odpowiedzialności. Nie chodzi o to, by zmieniać kraj, do którego się przyjeżdża, lecz by stać się jego uczciwą częścią.

    Dziś Shahin jest częścią zespołu Worksol Group, gdzie sam może przekazywać innym to, czego sam doświadczył. Pomaga pracownikom z zagranicy odnaleźć się w nowym kraju, znaleźć zatrudnienie i zrozumieć lokalne realia – tak jak kiedyś inni pomagali jemu. Obecnie pełni obowiązki rekrutera, choć jego droga w firmie zaczynała się od koordynacji współpracy z Niemcami, co w pełni wykorzystuje jego zaawansowaną znajomość języka niemieckiego. Shahin biegle posługuje się także angielskim, bangla, hindi oraz polskim, dzięki czemu może komunikować się z pracownikami z różnych krajów i skutecznie wspierać ich w każdym aspekcie adaptacji i pracy w Polsce.

    Największa zmiana – w myśleniu

    Zdaniem Shahina największą przeszkodą bywa nie biurokracja, lecz mentalność. Ciągłe porównywanie wszystkiego do kraju pochodzenia prowadzi do frustracji.

    – Jeśli stale myślisz, że „u mnie było lepiej”, nigdy nie ruszysz naprzód – mówi.

    Nie wyrzeka się bangladeskich korzeni. To część jego tożsamości. Ale dom – jak podkreśla – to przestrzeń budowana relacjami i codziennymi wyborami. Nie miejsce na mapie, lecz efekt konsekwencji.

    Polska jako świadomy wybór

    Dziś Polska nie jest dla niego przystankiem. To przemyślana decyzja – tu jest narzeczona, przyjaciele, zawodowe doświadczenia. Docenia rytm pór roku, letnią energię miast i zwykłą codzienność.

    Z uśmiechem przyznaje, że uwielbia rosół, kotlety mielone i letnie czereśnie kupowane na targu. Te drobne szczegóły mówią więcej niż deklaracje – pokazują, że poczucie domu rodzi się w prostych momentach.

    Historia Shahina przypomina, że za statystykami migracyjnymi kryją się konkretne osoby – z planami, obawami i ambicjami. Jego droga nie była najłatwiejsza, ale była świadoma.

    Bo dom – jak sam mówi – to nie coś, co się dostaje. To coś, co tworzy się samemu.

    Rozmowę przeprowadził Michał Woyczyński, Worksol Group

    https://www.radiopoznan.fm/n/51NWey
    KOMENTARZE 0