Czworonóg należał do właściciela posesji, który zmarł przed dwoma laty. Choć gospodarstwo przeszło w ręce nowych właścicieli, to pies tam pozostał i opiekował się nim brat zmarłego mężczyzny.
Mieszkańcy przyznają, że zwierzę było spokojne, przyjazne, ale czujne. Jak mówią, w sobotę około godz. 22:30 pod bramę podjechał nieznany mężczyzna.
Mężczyzna zamknął bramę za sobą, pies mocno szczekał i po chwili rozległ się huk, po którym zapanowała cisza. Wyszliśmy zobaczyć, co się stało, ale pan zaczął uciekać. Zapytaliśmy go, gdzie jest pies, to odpowiedział tylko "jaki pies?". Ruszył autem, prawie potrącił dwie osoby. Zaalarmowaliśmy policję. Były przeprowadzone oględziny miejsca, ale nie znaleziono psa, nie było też żadnych śladów krwi
- relacjonują mieszkańcy Pawłowic.
Leszczyńska policja potwierdza, że zajmuje się sprawą.
Ustalamy, co się stało z psem
- powiedziała nam rzeczniczka komendy Monika Żymełka.
Mieszkańcom udało się zrobić zdjęcie tablic rejestracyjnych auta, którym przyjechał nieznany mężczyzna.