Lekarz uczestniczył w latach 80-tych w sekcji zwłok nastolatka. "Obrażenia mózgu wskazywały na silne, nacechowane emocjami uderzenie tępym, dopasowującym się do kształtu głowy narzędziem. To mogła być pałka milicyjna" - mówił doktor Jan Jaroszewicz.
Podkreślał też, że przyczyną zgonu nie była rana kłuta w okolicy oka. W ten sposób zaprzeczył tezie ówczesnej władzy o śmiertelnym ciosie zadanym ... parasolem. Sąd skonfrontował też jednego z funkcjonariuszy ZOMO z informatorem podziemnej Solidarności. Rozpoznał on milicjanta, który miał być w grupie przechwalającej się udziałem w tragicznym pobiciu.
Zmasakrowanego Piotra Majchrzaka znaleziono w maju 1982 roku na ulicy Fredry w Poznaniu. Obecny proces to już kolejna próba wyjaśnienia okoliczności zdarzenia. Sprawcy śmiertelnego pobicia nie zostali dotychczas ukarani. Rodzice Piotra domagają się milionowego odszkodowania. Muszą jednak udowodnić, że ich syn zginął z przyczyn politycznych.