Lewicowa alternatywa dla prawicowej alternatywy dla Niemiec
Urzędnicy boją się czy w całym mieście znajdzie się wystarczająca liczba kandydatów. Zdaniem dyrektora Wydziału Wspierania Jednostek Pomocniczych Miasta Arkadiusza Bujaka chętnych powinno być co najmniej dwa razy tyle, co miejsc.
Boimy się. To jest największa obawa przed każdymi wyborami. Mała liczba kandydatów przekłada się na niską frekwencję. Jeżeli mamy trzech, czterech, pięciu kandydatów na jedno miejsce na danym osiedlu, jeżeli mamy dwie czy trzy zwaśnione grupy, to jest super recepta na wysoką frekwencję.
- mówi Bujak.
Wybory osiedlowe odbędą się w niedzielę 12 maja. Urzędnicy już teraz zachęcają mieszkańców, by zastanowili się na kandydowaniem.
W Poznaniu działają 42 rady. Ostatnie wybory odbyły się w 2019 roku. Wtedy do urn poszło 9,86 procent mieszkańców. Najwyższa frekwencja - ponad 27 procent - była na osiedlu Strzeszyn. W poprzednich wyborach kandydowało 1248 osób, czyli o jedno miejsce walczyło niespełna dwóch mieszkańców.
Radni osiedlowi mają wpływ na lokalne inwestycje. Niektórzy dostają diety, ale nie są to duże pieniądze i zazwyczaj wynoszą kilkaset złotych.