Bohater opozycji antykomunistycznej uhonorowany w Pile
Wszystkie samoloty wymagały dokładnego odladzania. Ciągle trzeba też było oczyszczać drogę startową.
"A do tego mieliśmy do czynienia z kaskadowymi problemami" - mówił gość Popołudniowej rozmowy Radia Poznań Grzegorz Bykowski prezes portu lotniczego Poznań Ławica.
Samoloty się psuły, silniki się zatykały, zamarzały niektóre części, a w przypadku jednego czy dwóch samolotów jeszcze wyszły godziny pracy załogi i trzeba było je podmienić, więc tu mieliśmy wiele różnych problemów, łącznie z tym najistotniejszym, że w ogóle dzisiaj był ekstremalnie krótki czas, który mamy od odlodzenia do momentu, kiedy samolot może wystartować
- podkreślił.
Nie wszystkie załogi decydowały się na start w takich warunkach. Dopiero około godziny 14 na tablicy lotów Ławicy nie było zaległości z rana. Prezes Bykowski mówił, że priorytetem zawsze jest bezpieczeństwo i pilot oraz obsługa naziemna nie mogą mieć cienia wątpliwości, że maszyna wystartuje bezpiecznie.
Podczas takich dni zużywane są rekordowe ilości środków chemicznych.
Podczas gołoledzi w ubiegłym tygodniu, w ciągu 24 godzin na lotnisku zużyto 30 procent środków do odladzania, które zużyto przez cały wcześniejszy rok
- mówił prezes Ławicy.