Długotrwała procedura została zakończona. Decyzja GDOŚ oznacza koniec projektu przebiegu S11 po zachodniej stronie Piły. Konieczne będzie wytyczenie drogi w innym miejscu.
Spodziewając się tej decyzji, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad od tegorocznej wiosny prowadzi inwentaryzację przyrodniczą nowych wariantów przebiegu drogi na wschód od Piły.
– Zawnioskowała też o zmianę lokalizacji węzła Jastrowie – mówi Marcin Kucharczak z zespołu prasowego poznańskiego oddziału GDDKiA.
Zmiana lokalizacji węzła Jastrowie umożliwi trasowanie wariantów alternatywnych omijających, w znacznym stopniu, obszar Natura 2000. Dlatego podjęliśmy prace nad wstępnym zaprojektowaniem wariantów alternatywnych na odcinku od węzła Jastrowie w zmienionej lokalizacji do węzła Piła Północ
– zaznacza.
Decyzję Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska krytykuje wicestarosta pilski Stefan Kowal. Według niego konsultowany społecznie pierwotny przebieg S11 prowadził przez lasy gospodarcze, posadzone na gruntach porolnych o niewielkim znaczeniu przyrodniczym.
– Każdy z tych dwóch nowych odcinków jest dłuższy od wcześniej planowanego – dodaje wicestarosta.
Każdy kilometr wydłużający trasę powoduje, że więcej spalamy paliwa. Pytam: jaki jest tego efekt ekologiczny? Piła jest białą plamą na mapie Polski, jeśli chodzi o dostępność komunikacyjną. Tego typu działania są destrukcyjne, powodujące utrudnienia dla wszystkich mieszkańców północnej Wielkopolski
– zauważa.
W związku z planowanym nowym przebiegiem S11 na wschód od Piły odbędą się konsultacje społeczne dotyczące dwóch alternatywnych propozycji. Do końca 2027 roku Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wystąpi o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla wybranego wariantu.
Termin zakończenia inwestycji zaplanowano na 2030 rok, z możliwością przesunięcia do 2033 roku – i, jak przekonuje Marcin Kucharczak z GDDKiA, jest on realny.